„Rozmowy przy drugiej kawie”: Jak ECTS mogą pomóc w budowaniu programów studiów?

Obrazek promujący spotkanie zatytułowane Rozmowy przy drugiej kawie

European Credit and Transfer System, czyli dobrze znany w środowisku akademickim system punktów ECTS, był tematem piątego webinarium z cyklu „Rozmowy przy drugiej kawie”.

Webinarium, które odbyło się 18 marca 2021 r., poświęcone było European Credit and Transfer System, czyli dobrze znanemu w środowisku akademickim systemowi punktów ECTS. Pytanie o to, czy naprawdę system ten jest dobrze znany, a zwłaszcza, czy trafnie i skutecznie wykorzystywany do konstruowania programów kształcenia przez uczelnie oraz własnych zajęć przez wykładowców, było głównym problemem wprowadzenia do dyskusji. ECTS to jedno z najlepszych narzędzi stworzonych w ramach procesu bolońskiego. Nader często bywa jednak uważane za uciążliwy i niepotrzebny biurokratyczny wymysł, a przez to stosowane w sposób niepozwalający na wykorzystanie jego zalet. Jak skorzystać z potencjału organizacyjnego tkwiącego w ECTS-ach? W jaki sposób za jego pomocą sprawdzić, czy stworzyliśmy zrównoważony program zajęć i studiów?

Uczestników webinarium powitał rektor SGH prof. Piotr Wachowiak, który wyraził zadowolenie z licznego uczestnictwa przedstawicieli innych niż SGH ośrodków akademickich. Zagajenie do dyskusji pod tytułem „ECTS. Jak mogą pomóc w budowaniu programów studiów?” wygłosiła dr hab. Ewa Chmielecka, pełnomocniczka rektora SGH ds. USZJK w latach 2017-2020[1]. Prezentacja skupiona była tylko na jednej funkcji systemu ECTS, tj. na jego pomocniczości w konstruowaniu programów zajęć i studiów, z pominięciem spraw mobilności, kumulowania osiągnięć, bycia narzędziem formowania indywidualnych ścieżek studiów przez studenta, służebności lifelong learning itp.

Po przypomnieniu kilku dat z historii systemu oraz podstawowych definicji referentka zadała pytanie: skoro dziś ECTS-y są rutynowym narzędziem organizacji zajęć i programów studiów na uczelniach, to dlaczego są tematem webinarium? Czy posługujemy się tym systemem z pożytkiem dla jakości kształcenia? Jej konstatacja była taka, że na podstawie doświadczeń, które gromadzi np. Polska Komisja Akredytacyjna, widać, iż umiarkowanie wykorzystujemy potencjał ECTS-ów, powierzchownie rozumiemy ich funkcje i raczej odczuwamy irytację, że zawraca się nam głowę nieważną (w obliczu meritum kształcenia) biurokracją, niż chęć wykorzystania tego użytecznego narzędzia. Bez szczególnej refleksji wstawiamy cyferki oznaczające liczby punktów ECTS przypisanych do zajęć i sumujemy je do semestrów studiów.

Tymczasem pierwsze pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać, brzmi: dlaczego proces boloński przeznaczył taką, a nie inną liczbę godzin pracy studenta na semestr/rok akademicki (odpowiednio: 30/60 punktów ECTS) i jakie zobowiązania nakłada to na uczelnię i nauczyciela. Rachunek jest dość prosty.

  • 30 ECTS na semestr to 900 godzin pracy studenta (przy założeniu, że 1 ECTS to 30 godzin pracy),
  • 15 tygodni na semestr x 5 dni roboczych x 8 godzin = 600 godzin,
  • sesje egzaminacyjne, praktyki, inne obowiązki = ok. 300 godzin,
  • razem: ok. 900 godzin pracy na semestr, 1800 na rok,
  • plus gwarantowane co najmniej 6 tygodni wakacji.

Zatem założeniem rachunku jest, że student powinien na pracę związaną ze studiowaniem poświęcać przeciętnie około 8 godzin w dni robocze. Jeśli będzie poświęcał mniej, zmarnuje czas przeznaczony na naukę, nie wspominając o pieniądzach (własnych lub podatnika), z których finansowana jest jego edukacja. Jeśli będzie pracował więcej, odbije się to na jego życiu prywatnym, rozwoju zainteresowań etc. Od uczelni oczekuje się więc, że tak zaprojektuje programy studiów i programy zajęć, aby student nie pracował ani mniej, ani więcej niż wspomniane 8 godzin. Jeśli będzie mógł poświęcać na pracę mniej czasu, uczelnia popełni oszustwo, wymagając zbyt niskiego nakładu pracy i obdarzając dyplomem, za którym nie stoi właściwa porcja wchłoniętej wiedzy czy uformowanych umiejętności. Jeśli student będzie pracował więcej, uczelnia przeciąży go wymaganiami, co także ma negatywny wpływ na jakość kształcenia. Mówimy, rzecz jasna, o orientacyjnym szacunku przewidywanego nakładu pracy. Wiadomo, że ani konkretna osoba, ani przeważająca liczba osób nie będzie pracować dokładnie przez tyle godzin w dniu, tygodniu, semestrze, ile jest przewidziane w systemie ECTS. Jednak w skali całych studiów szacunek może być dobrze dopasowany do nakładu pracy przeciętnego studenta, a z pewnością ten system pozwala na równomierne rozłożenie jego obowiązków w toku studiów.

Przy projektowaniu programu studiów system ECTS pozwala na przejrzyste określenie jego struktury poprzez przypisanie odpowiedniej liczby punktów do wyróżnionych grup zajęć. Dzięki temu uformowany zostaje program odpowiadający poziomowi kształcenia, formie i profilowi studiów, zamierzeniom uczelni, potrzebom interesariuszy, kwalifikacjom kadry nauczającej i innym celom, a jednocześnie podporządkowany przepisom prawa.

System pozwala także na oszacowanie, jaka część programu (liczona nakładem pracy studenta, a nie liczbą godzin zajęć!) poświęcona jest wiedzy teoretycznej i faktograficznej, jaka umiejętnościom, a jaka kształtowaniu kompetencji społecznych. Zbilansowanie i zrównoważenie tych składowych powinno odpowiadać koncepcji programu i celom edukacyjnym, które uczelnia chce osiągnąć przez jego wdrożenie. Oczywiście, szacunki te są zgrubne, ponieważ nie sposób dokładnie wskazać, ile pracy student poświęci na poszczególne rodzaje efektów kształcenia, jednakże pozwalają one na trafniejsze określenie profilu merytorycznego programu. Umożliwiają także dokładną charakterystykę studiów I i II stopnia poprzez inne zbilansowanie typów przedmiotów. Referentka pokazała przykłady konstrukcji takich programów.

Najczęstszymi błędami w przypisywaniu punktacji ECTS do zajęć są:

  • bezpośrednie związanie liczby punktów ECTS z liczbą godzin zajęć (kontaktowych) oraz z „ważnością” przedmiotów; szczególnie mocno bywają tu niedoszacowane lektoraty;
  • brak szacowania nakładu pracy studenta przy konstrukcji programu studiów, zwłaszcza wynikającego z odmienności charakteru studiów I i II stopnia oraz profilów studiów;
  • brak monitorowania i korekty przypisanego do zajęć nakładu pracy, a w szczególności brak narzędzia zbierania informacji o nim od studentów;
  • przypisanie nakładu pracy przynależnego do poszczególnych drobnych efektów uczenia się zdobywanych w trakcie zajęć.

Na zakończenie prezentacji referentka poddała pod dyskusję kilka pytań, które – jej zdaniem – powinny zadawać sobie osoby używające ECTS-ów do konstruowania programów studiów, a mianowicie:

  • Czy ze zrozumieniem używamy punktacji ECTS do budowy programów studiów? 
  • Jakimi narzędziami szacujemy poprawność przypisania nakładu pracy studenta do zajęć?
  • Czy analizujemy i korygujemy przypisaną zajęciom punktację?
  • Czy pomagamy pracownikom i studentom w efektywnym posługiwaniu się ECTS-ami?

Zapis tego wystąpienia dostępny jest dla osób posiadających konto pocztowe w domenie SGH (link).

Po prezentacji rozwinęła się dyskusja, w której głos zabrali, między innymi, dr Tomasz Saryusz-Wolski, dr Stanisław Macioł, dr Jacek Lewicki i Anna Bielecka.

Dr Tomasz Saryusz-Wolski (PŁ): Dlaczego system ECTS nie funkcjonuje tak, jak powinien, i dlaczego czasami jest odrzucany przez środowisko akademickie? Moim zdaniem ten stan rzeczy ma wiele przyczyn, ale najważniejszą spośród nich wydaje się sprowadzenie całego złożonego systemu jedynie do liczenia domniemanych godzin pracy, jakie student powinien poświęcić, aby zaliczyć dany przedmiot. ECTS nie jest używany do tego, do czego został stworzony, a więc do zarządzania elastycznymi ścieżkami studiowania. Wyliczenie liczby punktów przypisanych danemu przedmiotowi jest potrzebne nie tylko do tego, aby w programie studiów obciążenie studenta pracą było rozłożone w miarę równomiernie, ale także do tego, aby student wybierając indywidualną ścieżkę studiowania, wiedział, ile przedmiotów musi zaliczyć w semestrze lub roku studiów. Tam, gdzie uczelnia wprowadziła elastyczne indywidualne ścieżki studiowania, system ECTS jest wykorzystywany na co dzień.

Drugim podstawowym błędem jest przypisywanie punktów ECTS do poszczególnych form wspierania studentów w uczeniu się czy osiągania efektów uczenia się, zamiast do całych przedmiotów lub modułów.

Student osiąga efekty uczenia, słuchając wykładu, wykonując ćwiczenia, uczestnicząc w seminariach czy wykonując zadania laboratoryjne lub projektowe. Dopiero wszystko razem sprawia, że zostają osiągnięte efekty uczenia, i to w takim rozumieniu, jak w krajach anglosaskich. Przypisywanie liczby punktów ECTS do poszczególnych zajęć, dla których nie można prawidłowo określić efektów uczenia jest zabiegiem czysto formalnym i nikomu niepotrzebnym.

Ale skoro nie przyznaje się studentowi osiągnieć za jedną z form pracy z nauczycielem, to po co punkty ECTS są przypisywane do zajęć? Czy tylko dla PKA? Działania takie powodują, że bardzo często punkty ECTS są rozdrobnione, a efekty uczenia źle sformułowane – językiem opisu poziomu Ramy Kwalifikacji zamiast językiem efektów uczenia z uwzględnieniem czasowników operacyjnych.

System ECTS, aby dobrze funkcjonował, musi opierać się na dwóch filarach. Pierwszy to wymóg, aby punkty były prawidłowo przypisane do sformułowanych efektów uczenia się i przyznawane studentom wyłącznie wtedy, gdy zweryfikowane zostało ich osiągnięcie. Drugim filarem jest obciążenie studenta pracą rozumianą jako całość uczenia się łącznie z zagregowaniem poszczególnych składników rozwijanych na różnych formach pracy z nauczycielem.

O efektach uczenia się możemy więc mówić dopiero wtedy, gdy wiedza zapamiętana staje się podstawą umiejętności prawidłowego wykonywania określonych zadań kognitywnych, działania czy pełnienia funkcji.

Twórcy systemu ECVET (European Credit System for Vocational Education and Training), którzy przez długie lata zarzucali ECTS brak powiązania z efektami uczenia się, sami odrzucili pomysł, aby obciążenie uczącego się pracą mierzyć liczbą punktów. Brak jednoznacznego sposobu wyznaczenia liczby punktów oraz jednego filaru ECVET spowodował, że system ten był mało użyteczny, a w konsekwencji również mało rozpowszechniony.

Dzisiejsze wymagania stawiane kształceniu na poziomie wyższym, konieczność przygotowania absolwentów do rozwiazywania nierutynowych zadań kognitywnych i umiejętności pracy z nowymiinformacjami wymuszają przejście od nauczania studentów do ich wspierania w ich uczeniu się w elastycznych systemach studiów. Jedynym sprawdzonym narzędziem pozwalającym na prowadzenie studentów przez takie studia jest prawidłowo wdrożony w pełni rozwinięty system ECTS.

Dr Stanisław Macioł (SGH): Prezentacja systemu ECTS przez referentkę pokazała, iż od strony teoretycznej system jest przejrzysty i prosty. Stworzony dla studiów stacjonarnych miał za zadanie ułatwiać ich organizację oraz służyć wymianie międzynarodowej studentów. Warto szerzej spojrzeć na ten system od strony praktycznej i polskich realiów.

W naszym kraju system ECTS był wprowadzany w okresie obowiązywania ministerialnych standardów kształcenia, w których podstawowym narzędziem wykorzystywanym do budowy programów studiów były godziny zajęć. W godzinach ustalony był minimalny wymiar studiów na danym kierunku oraz wymiar i zestaw przedmiotów w grupie treści podstawowych i grupie treści kierunkowych, którym jednocześnie przyznano określoną liczbę ECTS. Sam ustawodawca utrudnił uczelniom wprowadzanie systemu ECTS poprzez duże zróżnicowanie ogólnego godzinowego wymiaru studiów na poszczególnych kierunkach.

Na przykład na I stopniu studiów na kierunku ekonomia wymagane było minimum 1800 godzin zajęć, na kierunku zarządzanie – 2000, a na kierunku gospodarka przestrzenna aż 2200, co w każdym przypadku „przeliczało się” na 180 ECTS. Stąd też wycena podobnych przedmiotów w punktach ECTS musiała być różna i często była też merytorycznie niezasadna. Za niezgodne z istotą systemu ECTS można uznać, między innymi, określenie w standardach nieadekwatnej liczby punktów ECTS (5) za lektoraty z dwóch języków obcych (120 godzin) w stosunku do ogólnego nakładu pracy studenta na naukę tych języków, a także przyznawanie i nieprzyznawanie punktów ECTS zajęciom z wychowania fizycznego – obecne uregulowania prawne wymagają 30 godzin zajęć z WH na studiach stacjonarnych i nie są one punktowane.

Warto wspomnieć, że brak „zrozumienia” istoty systemu ECTS przez ministerstwo szkolnictwa wyższego widoczny był także później, w przypadku studiów podyplomowych, do ukończenia których początkowo wymagano uzyskania 60 ECTS (co przekłada się na aż 1500 godzin nauki własnej słuchacza i uczestnictwa w zajęciach dydaktycznych!), by po powszechnej krytyce środowiska akademickiego wymaganie to obniżyć do 30 ECTS. Bardzo dyskusyjne jest również wykorzystanie systemu ECTS do zdefiniowania studiów stacjonarnych jako tych, w których co najmniej połowa punktów ECTS objętych programem studiów jest uzyskiwana w ramach zajęć z bezpośrednim udziałem nauczycieli akademickich. Spełnienie tego kryterium wymaga bowiem od uczelni stworzenia rozbudowanego systemu konsultacji, z których korzysta minimalny odsetek studentów.

Chociaż standardy kształcenia nie obowiązują od 2011 r., ich konsekwencje widoczne są do dziś w programach i systemie ECTS prawie każdej polskiej uczelni. W uczelniach mających elastyczny system studiów, z dużym zakresem swobody wyboru przedmiotów, bardzo wiele przedmiotów „migruje” między kierunkami.

Powoduje to trudności w budowaniu poszczególnych programów kierunkowych oraz tworzy niewłaściwe relacje w stosunku do podobnych przedmiotów w tych programach mających ten sam wymiar godzinowy, ale inną wartość w punktach ECTS. Także udział w programach międzynarodowych, np. SGH w programach CEMS czy w EMLE (European Master in Law Economics), wymaga istotnego zwiększenia wyceny w punktach ECTS niektórych przedmiotów 30-godzinnych co doprowadziło do stosowania „podwójnej” punktacji za taki sam lub podobny przedmiot.

Moim zdaniem, już teraz dla budowania czy modyfikowania programów kształcenia i prawidłowego funkcjonowania systemu ECTS konieczne jest przyjęcie w uczelni jednolitego podstawowego kryterium przeliczeniowego o ustalonej wartości w punktach ECTS, odpowiadających zajęciom w wymiarze 30 godzin, np. 5 punktów ECTS na studiach II stopnia w SGH. To oznacza, że zrealizowanie takiego przedmiotu wymagałoby 125 godzin (5 ECTS x 25 godzin/ECTS) nakładu pracy własnej studenta oraz udziału w zajęciach na uczelni. Do autorów sylabusa przedmiotu należałoby opracowanie takiego zakresu i złożoności treści oraz dodatkowych wymagań, aby ogólne obciążenie studenta nauką oscylowało w granicach 125 godzin (warto przy tym skorzystać z opinii studentów, którzy zaliczyli już dany przedmiot).

Należy podkreślić, że tego typu zasada od lat stosowana jest w całej Polsce w odniesieniu do pracy dyplomowej i egzaminu dyplomowego; na studiach licencjackich ich wartość w punktacji ECTS ustalona jest na 10 punktów, a na studiach magisterskich na 20 punktów ECTS. To rozwiązanie ma swoisty „nakazowy”charakter, o którym wcześniej wspominała profesor Ewa Chmielecka. Podobnie jest w uczelniach angielskich, gdzie wszystkie programy studiów prowadzone są w systemie unit-course, a w danym roku obowiązuje studenta zaliczenie przedmiotów o łącznej wartości 4 units, przy czym dany przedmiot (course) może mieć wartość 1,0 unit lub 0,5 unit.

Dr Jacek Lewicki (SGH): Ze względów organizacyjnych, w tym zapewnienia możliwości wyboru zajęć, z wyprzedzeniem powinny zostać przygotowane dla danej grupy przedmiotów wymiary ECTS, np. 3, 4, 5 i ich krotności. Autorzy przedmiotu muszą się w nich zmieścić, mając na uwadze zakładane efekty uczenia i sposoby ich osiągania.

Podejście, w którym projektuje się najpierw przedmiot, a potem ustala, jaki nakład pracy potrzebny jest dla zrealizowania zakładanych efektów i osiągnięcia danej liczby ECTS-ów, w praktyce nie pozwala na zbudowanie programu studiów, zwłaszcza gdy ma studenci mają mieć sporo zajęć do wyboru. Ponadto, projektując program studiów i zakładane wielkości zajęć wyrażone w ECTS, obok efektów uczenia trzeba mieć na względzie formę zajęć, metody dydaktyczne i sposób oceny.

Wprowadzanie na zajęciach prac zespołowych i projektów (np. PBL, Design Thinking), referatów, prezentacji itp. pozwala urealnić nakład pracy własnej. Co więcej, studenci motywowani są do systematycznej pracy, gdy ocena formatywna jest uwzględniana w ocenie końcowej. Konieczne jest także uwzględnienie zasobów kadrowych i regulacji dotyczącej pensum.

Anna Bielecka (FRSE) nadesłała wypowiedź na piśmie, w której skonstatowała, że uczelnie, które realizują projekty partnerstw strategicznych, bardzo często wypracowują w ich ramach nowe moduły kształcenia. Zdarza się, że zanim taki moduł zostanie wdrożony na stałe do oferty dydaktycznej danego kierunku, przechodzi testy w postaci szkół letnich czy zimowych dla studentów. Czy słuszne jest nasze podejście i oczekiwanie, że każdej takiej szkole letniej lub zimowej zostaną przypisane punkty ECTS, a udział w niej zawsze powinien zostać odnotowany w suplemencie do dyplomu? Kolejne pytanie, które się z tym wiąże: w takiej szkole letniej uczestniczą studenci z różnych krajów i uczelni. Jeśli słusznie oczekujemy, że zostaną do niej przypisane punkty ECTS, to czy liczba punktów ECTS, które otrzyma student za udział w szkole letniej, powinna być taka sama dla każdego studenta, który weźmie w niej udział, bez względu na to, do jakiej uczelni student jest przypisany? Praktyka pokazuje, że jest to przez uczelnie bardzo różnie realizowane.

Dyskusję podsumował prof. Jakub Brdulak, pełnomocnik Rektora SGH ds. USZJK, dziękując wszystkim uczestnikom oraz Zespołowi USZJK za organizację spotkania. Webinarium miało ogólnopolski charakter i wzięło w nim udział ponad 130 osób.

***

Szóste webinarium z cyklu „Rozmowy przy drugiej kawie” odbędzie się 22 kwietnia w godz. 9:00-10:00 na platformie MS Teams. Tematem dyskusji będzie doskonalenie kształcenia (Teaching & Learning) oraz związki z rzeczywistym kształceniem takich pojęć jak kultura jakości (quality culture) oraz zapewnianie jakości (quality assurance). Wprowadzenie do dyskusji wygłosi dr Don F. Westerheijden (https://people.utwente.nl/d.f.westerheijden) – międzynarodowy autorytet w dziedzinie zapewniania jakości i kształcenia z Instytutu CHEPS (the Center for Higher Education Policy Studies) w Uniwersytecie Twente. Webinarium odbędzie się w języku angielskim.

Link umożliwiający uczestnictwo w webinarium (tutaj).

***

Webinaria z cyklu „Rozmowy przy drugiej kawie” są organizowanych przez Zespół Pełnomocnika Rektora SGH ds. Uczelnianego Systemu Zarządzania Jakością Kształcenia w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Celem spotkań jest przybliżenie społeczności SGH i wszystkim zainteresowanym problematyki kształcenia wyższego z perspektywy europejskiej oraz światowej, z uwzględnieniem perspektywy SGH. Zespół postawił sobie za cel inicjowanie dyskusji dotyczących przede wszystkim tego, co oznacza DOBRE kształcenie akademickie i jak w ten obszar powinna się wpisywać Szkoła Główna Handlowa w Warszawie.

***

Relacje z webinariów


[1] W prezentacji i w niniejszej relacji wykorzystano artykuł E. Chmieleckiej System ECTS w polskim szkolnictwie wyższym [w:] Ramy kwalifikacji, ECTS, ECVET dla uczenia się przez całe życie, MEN, Warszawa 2019, ss. 83-100.