Zalety lessowych wąwozów, czyli jak dobrze latem pojechać do wód

wąwóz lessowy w Kazimierzu

Czy ceniąc samych siebie, powinniśmy nauczyć się odpoczywać? Zbyt rzadko zadajemy sobie to pytanie. Latem i nie tylko latem – zawsze warto. Zapraszam do życzliwej opowieści o spotkaniu z odpoczynkiem i wodą. 

Woda jest fundamentem życia na ziemi, latem zazwyczaj szybciej się o tym przekonujemy. I chociaż to tylko dwa atomy wodoru połączone z jednym atomem tlenu, to przecież ta prosta konstrukcja chemiczna posiada boskie właściwości. W większości bezbarwna i bezwonna ciecz, której tak bardzo potrzebujemy do życia. Woda pokrywa w 71% kruchą planetę Ziemię. I to do niej tęsknimy w tej coraz gorętszej porze roku.

No właśnie. Lato tegoroczne siedzi już obok mnie i jest tak gorące, że widzę (a może tylko mi się wydaje), jak pali papierosa, zabierając oddech wszystkim dookoła, zwiększając ryzyko udaru cieplnego, pogarszając koncentrację i wywołując zmęczenie.  Żar nagrzanych słońcem budynków nie pozwala ludziom i zwierzętom zasnąć, sieje spustoszenie w uprawach. Skraca czas pracy i mąci w głowie. Wzmaga troskę o innych, rozbudza wyobraźnię pożarami lasów. Powoduje wzrost zainteresowania suplementacją elektrolitów, napędza popyt na lody i napoje gazowane, zimne piwo oraz klimatyzatory. Lato daje zarobić ośrodkom turystycznym i prawie zawsze kojarzy się z urlopem. Roztapia całkiem twardy asfalt na drodze. Ale przecież ustawia też stragany ulicznym sprzedawcom truskawek, a potem tym sprzedającym czereśnie i bób. Pachnie kwiatami dzikich róż, nagrzanym koprem i ogórkami małosolnymi, otwiera żółte kwiatostany cukinii. Pozwala nam na nowo cieszyć się kąpielami morskimi, planuje podróże wszędzie tam, gdzie nas nie było, i tam, gdzie lubimy być. Teraz nagrzewa już kamienie w Grecji równie mocno, jak te w Serocku czy Legionowie. Zapełnia budki ptasie skrzydlatymi podlotkami i oto znowu jesteśmy w środku drogi słońca, która prowadzi nas do zatoczenia świetlnego cyklu.

Poza tym lato na chwilę jednoczy Polaków w krótkotrwałych miłościach absolutnych do sportowców, którym zdarza się o tej porze odnosić sukcesy. Lato obfitować może w jagodzianki i mecze piłkarskie. Lato – to jest to! Spróbujmy je ugasić wodą, najlepiej tą o właściwościach leczniczych. Ale do rzeczy: Medicus curat, natura sanat!

Lato udało mi się złapać w jednym z najstarszych sanatoriów w Polsce. I choć jest takich miejsc w Polsce wiele, często szczególnym sentymentem darzymy te, które posiadają swoiście kameralny urok retro, urok starych lipowych alei, architektury drewnianej i historii ludzi, którzy byli tutaj przed nami. Taka jest Kraina Lessowych Wąwozów, bogata historią i różnorodnością naturalnych form przyrodniczych, takich jak parowy i głębocznice oraz tytułowe wspaniałe wąwozy. Obszar ten obejmuje swoim zasięgiem strefę graniczną Wyżyny Lubelskiej i Niziny Mazowieckiej. Jakże dobrze osobiście docenić ich urok!

Origanum_vulgare_L

Fot. Amédée Masclef, Public domain, via Wikimedia Commons https://commons.wikimedia.org/wiki/File:254_Origanum_vulgare_L.jpg


Przepastne nierówności współczesnego świata, na które zwraca uwagę prof. Elżbieta Mączyńska w swoim felietonie Spękany świat. Nierówności, kwestia fundamentalna (Gazeta SGH, wiosna 2026), znikają w sanatoriach w obliczu dwóch czynników, tj. choroby i starości. Można powiedzieć oczywiście, że także się potęgują. Ale o ile oczywiście zasobność portfela definiuje komfort pobytu, dystrybucję i rodzaj udzielanych świadczeń sanatoryjnych, o tyle jednak wobec przemijania (i różnego rodzaju oszukańczych technik podtrzymywania młodości) jesteś-
my po prostu nadal bezradni. Chwała sile przyrodolecznictwa, ponieważ w sanatoriach stajemy się bardziej wyrozumiali, bardziej prospołeczni, bardziej współczujący innym i wreszcie – bardziej doceniający to, czego czasem może nam w życiu zabraknąć, tj. zdrowia. Przy buteleczce wody Józef, Henryk czy Franciszek, w pijalniach wód spotykają się ze sobą różne dolegliwości i zazwyczaj jest to okazja do porozmawiania z drugim człowiekiem. Wody lecznicze nabierają drogocennych właściwości, nasycając się minerałami podczas wieloletniej podróży przez warstwy skalne. Odpowiednie proporcje anionów wodorowęglanów, chlorków, fluorków, jodków wraz z kationami sodowymi, wapniowymi, magnezowymi, potasowymi i litowymi dają każdej z wód indywidualne zastosowanie. Źródła wód leczniczych zaskakują swoją różnorodnością i właściwościami leczniczymi, choć ostrzegam, że korzystać z nich trzeba z rozwagą. Zwłaszcza jeśli w trudzie dnia codziennego zapominaliśmy w ogóle pić wodę.  

W niejednym parku zdrojowym kwitną lipy, drzewa, które swoje korzenie zapuszczają wyjątkowo głęboko, po to by trwać jak najdłużej. Oprócz tego, że cieszą oczy, mogą być również pomocne przy wielu schorzeniach. Już same miododajne kwiaty lipy zawierają olejek eteryczny, garbniki, śluzy, cukry i witaminy. Leczą choroby nerek, cukrzycę i anginę, łagodzą kaszel. Warto je zbierać i suszyć, przydadzą się później, kiedy ich napotne właściwości pomogą przezwyciężyć gorączkę. Rzeźbiarze lubią drewno lipy ze względu na delikatnie zarysowane słoje i miękkość. Co ciekawe, kiedyś z tego właśnie drewna robiono między innymi tablice szkolne, ale też różne sprzęty i naczynia kuchenne. Głównie dlatego, że rysy, które na nim powstają, mają cudowną właściwość do zamykania się. Polecam uwadze czytelnika orzeszki lipowe, które akurat w lipcu należy zbierać, marynując lub prażąc, choć można całkowicie bezkarnie zjadać je na surowo.

Cóż, latem po prostu najlepiej nam usiąść w cieniu lip (łac. Tilia), chłonąc intensywny zapach kwiatów. A tak się składa, że lipa to starożytny symbol czystości i nadziei, w tym tej, której potrzebuje niejeden kuracjusz.

Medizinal-Pflanzen

Fot. Franz Eugen Köhler, Köhler’s Medizinal-Pflanzen, Public domain, via Wikimedia Commons https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8b/Tilia_cordata_-_K%C…

Struktura finansowania przychodów sanatoryjnych w Polsce wskazuje na przodownictwo Narodowego Funduszu Zdrowia, który w 2025 r. sfinansował największą część turnusów, pomagając 453,4 tys. pacjentów, zaś przychody uzdrowisk pochodzące z tych kontraktów stanowiły podstawę ich budżetu. W 2025 r. funkcjonowały 263 zakłady lecznictwa uzdrowiskowego, które przyjęły łącznie 878,1 tys. kuracjuszy. To niemało. Do 2030 r. liczba osób powyżej 60. roku życia w Polsce osiągnie około 10,3 mln, co może stanowić wyzwanie społeczne.

Tymczasem na łące sanatoryjnej z przyjemnością odnajduję lebiodkę zwyczajną/pospolitą (łac. Origanum vulgare L.), inaczej macierzankę wysoką, jeden z tych zwykłych niepozornych kwiatów o zapomnianych już właściwościach.  Roślina ta wytwarza silny zapach przypominający macierzankę. W zasadzie działa ona leczniczo na wiele schorzeń. W starożytności była stosowana jako lek regulujący trawienie, zaś medycyna ludowa leczyła nią przeziębienia i reumatyzm, a także „nerwy”. Lebiodka współcześnie używana jest w leczeniu dróg oddechowych. Kiedyś zastępowała nawet chmiel w browarnictwie, używano jej w farbiarstwie, gdzie w połączeniu z liśćmi dzikiej jabłoni dawała czerwony kolor. Teraz po prostu zdobi nasze łąki. Uroku dodaje jej piękna nazwa, jaką określali ja Ślązacy – dobromyśl1.  

Mijam zlot kawek zebranych przy rozłożystym dębie. Ze zdziwieniem patrzę na tłuste synogarlice, którym ledwo udaje się wznieść do lotu. Są i równie tłuściutkie kaczuchy. Dokarmiane aż nadto, wiodą tutaj dość wygodne życie i oby to się nie odbiło pobytem w sanatorium. I na tym skończę, mam nadzieję, tę życzliwą terapię słowem. 


Agnieszka Kamińska

DR AGNIESZKA KAMIŃSKA, dyrektor Centrum Otwartej Edukacji SGH
 

1 Podaję za: S. Kossak, O ziołach i zwierzętach, str. 185. Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2017.