Świat w fazie przesilenia

kula ziemska w 3/4 od dołu zacieniona

Rok 2026 zapowiada się jako czas globalnego przesilenia: wojny w Ukrainie, twardej rywalizacji mocarstw i testu jedności Zachodu

Porządek międzynarodowy, który dominował po zimnej wojnie, opierał się na liberalnych zasadach współpracy, instytucjach wielostronnych i względnej przewadze Zachodu. Jego kluczowym założeniem strategicznym było przekonanie, że integracja gospodarcza i normatywna ograniczy znaczenie brutalnej rywalizacji siłowej. Dziś to założenie uległo zasadniczemu załamaniu.

Rok 2026 nie przyniesie nowego, stabilnego porządku światowego. Przyniesie natomiast moment, w którym stanie się jasne, że świat definitywnie opuścił epokę pozimnowojennej przewidywalności. Proces rozpadu starego ładu, rozpoczęty na długo przed pandemią COVID-19 i przyspieszony przez wojnę w Ukrainie, wejdzie w fazę utrwalania nowych realiów.

Państwa coraz rzadziej będą działać w oparciu o uniwersalne zasady, a coraz częściej kierować się logiką interesu, siły i odporności. Globalizacja, jaką znaliśmy przez ostatnie trzy dekady, nie powróci. Handel, technologie, energia i bezpieczeństwo pozostaną ściśle podporządkowane polityce. Świat stanie się bardziej podzielony, mniej przewidywalny i wyraźnie droższy w utrzymaniu stabilności.

BOLESNE NARODZINY NOWEGO ŁADU
Nowy ład światowy nie rodzi się przy stołach negocjacyjnych, lecz w warunkach kryzysu. Rywalizacja Stanów Zjednoczonych i Chin będzie w 2026 roku jednym z głównych wyznaczników globalnej dynamiki, choć nie przybierze jeszcze formy otwartej konfrontacji. Będzie to rywalizacja o wpływy, technologie, standardy i lojalność państw trzecich.

Chiny będą kontynuować strategię długiego marszu: wzmacniania pozycji gospodarczej, technologicznej i dyplomatycznej bez otwartego konfliktu z USA. Stany Zjednoczone z kolei skoncentrują się na utrzymaniu sieci sojuszy – choć na zupełnie nowych, transakcyjnych zasadach – i ograniczaniu strategicznej ekspansji Pekinu, szczególnie w obszarze nowych technologii i Indo-Pacyfiku.

Rosja pozostanie graczem rewizyjnym, którego celem nie jest stworzenie alternatywnego ładu, lecz osłabienie istniejącego. W 2026 roku Kreml nadal będzie wykorzystywał konflikty regionalne, presję militarną, operacje wpływu i dezinformację jako narzędzia polityki zagranicznej. Chaos i niepewność sprzyjają bowiem strategii Moskwy bardziej niż stabilność. Głównym celem pozostaną państwa europejskie, w tym państwa wschodniej flanki NATO.

WOJNA, KTÓRA DEFINIUJE EPOKĘ
Wojna w Ukrainie pozostanie jednym z kluczowych punktów odniesienia dla globalnej polityki także w 2026 roku. Nawet jeśli intensywność działań zbrojnych zmaleje, konflikt nie zniknie z agendy międzynarodowej. Zbyt wiele będzie od niego zależeć: wiarygodność Zachodu i jego przyszłość, bezpieczeństwo Europy i przyszłe normy użycia siły.

Dla Ukrainy 2026 rok będzie czasem dalszej walki o przetrwanie – militarnej, gospodarczej i politycznej. Dla Rosji konflikt pozostanie narzędziem nacisku i destabilizacji. Dla Europy zaś – coraz bardziej osamotnionej w tym konflikcie – będzie to test długofalowej determinacji.

Jednocześnie wojna coraz wyraźniej przenosić się będzie poza pole walki. Cyberataki, operacje wpływu, próby ingerencji w procesy polityczne w krajach Zachodu i nasilona wojna informacyjna staną się codziennością. W szczególności odczuje to – postrzegana jako główny problem dla pomysłów rosyjskiego resetu z USA – Europa. Rosja będzie konsekwentnie wykorzystywać zmęczenie społeczeństw wojną, inflacją i kosztami wsparcia dla Ukrainy. Podsycać będzie nastroje separatystyczne, antyunijne i populistyczne.

NEGOCJACJE W CIENIU SIŁY
Aktualne negocjacje pokojowe dotyczące zakończenia wojny w Ukrainie są szczególnie złożone. W rękach Kremla znalazła się najnowsza wersja amerykańskiego planu pokojowego, który według rosyjskich przedstawicieli wymaga „poważnej analizy” i ma być omawiany przede wszystkim w rozmowach z USA, marginalizując rolę Europy. Może to oznaczać próbę przeforsowania rosyjskich warunków zakończenia konfliktu pod pozorem amerykańskich propozycji. Rosja, korzystając z okazji, próbuje przesunąć ciężar decyzji dotyczących przyszłej architektury bezpieczeństwa w Europie na negocjacje dwustronne z USA, co może osłabić pozycję Ukrainy i europejskich sojuszników. To ostatni już moment, aby Europa wykorzystała karty przetargowe, które posiada, w tym ponad 200 mld euro zamrożonych rosyjskich aktywów państwowych. Determinacja Unii Europejskiej, aby wykorzystać je dla wsparcia Ukrainy będzie papierkiem lakmusowym podmiotowości Europy w tych negocjacjach.

Kluczowe pytania dotyczą przyszłości zasad, które mają regulować ład po konflikcie: status terytoriów, bezpieczeństwo regionalne, integracja Ukrainy z instytucjami zachodnimi oraz rola państw trzecich. Czy pokój oznacza utrwalenie obecnych linii frontu, czy też fundament przyszłego ładu? To pytania, na które odpowiedź może kształtować układ sił na dekady.

Stawką negocjacji nie będzie więc jedynie zakończenie działań zbrojnych, lecz przyszły kształt bezpieczeństwa w Europie. Zamrożenie konfliktu bez trwałych gwarancji bezpieczeństwa oznaczałoby jedynie odłożenie kolejnego kryzysu. Dla wielu państw świata byłby to sygnał, że agresja może przynosić polityczne korzyści.

Rok 2026 będzie momentem globalnego przesilenia, a nie powrotu do stabilności. Stary porządek pozimnowojenny definitywnie się kończy, a nowy rodzi się w warunkach kryzysu, rywalizacji mocarstw i wojny w Ukrainie. Konflikt ten pozostanie kluczowym testem wiarygodności jedności Zachodu i przyszłych norm bezpieczeństwa w Europie. Rosja będzie nadal wykorzystywać chaos, presję militarną i operacje wpływu, dążąc do rozmów ponad głowami Europy. Jednocześnie relacje transatlantyckie wejdą w fazę redefinicji, zmuszając UE do wyboru między strategiczną biernością a realną podmiotowością. Rok 2026 otworzy nową, bardziej wymagającą normalność. 

RELACJE TRANSATLANTYCKIE: PRÓBA RÓWNOWAGI
Relacje transatlantyckie przeżywają paradoksalny moment. Z jednej strony, wojna w Ukrainie doprowadziła do bezprecedensowej jedności NATO i potwierdziła kluczową rolę USA w bezpieczeństwie Europy. Z drugiej, długofalowe trendy wskazują na rosnącą asertywność Europy i niepewność co do trwałości amerykańskiego zaangażowania.

Unia Europejska stoi przed wyborem: pozostać „mocarstwem regulacyjnym” czy stać się pełnoprawnym aktorem geopolitycznym. Oznacza to trudne decyzje w sprawach obronności, energii, polityki przemysłowej i relacji z Chinami. Koncepcja „autonomii strategicznej” nie musi oznaczać dystansu wobec USA, ale wymaga zdolności do samodzielnego działania tam, gdzie interesy nie są w pełni zbieżne.

Dla relacji transatlantyckich kluczowe będą trzy czynniki: wynik wojny w Ukrainie, wewnętrzna polityka USA oraz zdolność UE do konsolidacji. Jeśli Europa zwiększy odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, partnerstwo z USA może stać się bardziej zrównoważone. Jeśli nie – ryzyko strategicznej zależności pozostanie.

CO TO OZNACZA DLA NAS?
Rok 2026 nie będzie powrotem do świata sprzed kryzysów. Będzie początkiem nowej normalności: bardziej wymagającej, droższej i mniej stabilnej. Bezpieczeństwo militarne, energetyczne i informacyjne stanie się elementem codziennej debaty publicznej.

Państwa, które wcześniej mogły pozwolić sobie na strategiczną bierność, w tym Polska, stracą ten luksus. Obywatele będą coraz częściej odczuwać skutki globalnych napięć w cenach, podatkach i priorytetach politycznych. Jednocześnie wzrośnie znaczenie odporności społecznej i zdolności państw do zarządzania kryzysami.

ZAMIAST ZAKOŃCZENIA
Rok 2026 będzie momentem, w którym świat wyraźnie wejdzie w nową epokę. Nie będzie to świat pokoju i stabilności, ale też niekoniecznie świat nieuchronnej katastrofy. Będzie to rzeczywistość twardych wyborów i długofalowych konsekwencji.

Nowy ład światowy nie powstanie sam. Ukształtują go decyzje podejmowane dziś – o tym, czy stawiać na solidarność, odstraszanie i odporność, czy na krótkoterminowy spokój za cenę długoterminowego ryzyka. Rok 2026 pokaże, które z tych wyborów zwyciężą. 


Katarzyna Pisarska

DR HAB. KATARZYNA PISARSKA, PROF. SGH w Instytucie Studiów Międzynarodowych SGH. Specjalizuje się w polityce zagranicznej UE, polskiej polityce wschodniej oraz dyplomacji publicznej. Prowadziła międzynarodowe badania m.in. na Uniwersytecie Harvarda (stypendium Fulbrighta, 2007), Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa w Waszyngtonie (2010), na Universytecie w Oslo (2012). W latach 2015–2018 kierownik Jean Monnet Module European Union, the Eastern Partnership & Russia in a New Geopolitical Context. Założycielka Europejskiej Akademii Dyplomacji (2004), Wyszehradzkiej Szkoły Nauk Politycznych (2013) oraz współzałożycielka Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego (2005) i Warsaw Security Forum (2014). Od stycznia 2024 r. szefowa doradców przy przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP.