W trakcie drugiego dnia XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (EEC 2026) dużo uwagi poświęcono kondycji polskich samorządów. W debacie z udziałem dr. hab. Pawła Felisa, prof. SGH, z Zakładu Rynków Kapitałowych i Finansów Behawioralnych, eksperci i praktycy rozmawiali o problemie finansów jednostek samorządu terytorialnego.
Dyskusję rozpoczęto od diagnozy sytuacji finansowej samorządów. Prof. Felis wskazał na konieczność zmiany paradygmatu. Jego zdaniem kluczowe staje się nie tyle dążenie do stabilności, ile budowanie odporności na wstrząsy. Przyznał, że sytuacja wyjściowa dobrze rokuje, ale zastrzegł, że czas pokaże, jak samorządy poradzą sobie z kumulacją zmian.
Ekspert ocenił także ostatnie nowelizacje w podatkach dochodowych i lokalnych. Wyliczył przykłady korzystnych dla obywateli rozwiązań, od waloryzacji progów, przez niższe stawki PIT, estoński CIT, po ulgę B+R. Zaznaczył jednak, że to samorządy zapłaciły cenę za reformy poprzez utratę przewidywalności dochodów. Postulował też, by wreszcie zająć się gruntowną reformą typowych podatków lokalnych. „Powinniśmy wreszcie przestać mówić, ale zacząć działać w zakresie podatków lokalnych, bo one cały czas czekają na reformę, której nie przeprowadzono" – zaapelował.
Metaforycznie ujął sprawę skarbnik Płocka Wojciech Ostrowski, który stwierdził, że samorządy jako „pacjent przeżyły” i „z OIOM-u zostały przeniesione na oddział chorób wewnętrznych”. Poprawa nastąpiła, ale do pełni zdrowia daleko. „Widząc, ile dzieci nam ubywa z systemu, wiemy w zasadzie ile i które przedszkola powinniśmy zamykać, a nie jest to nasza decyzja. To jest decyzja kuratorium, które nie zawsze, (…) raczej rzadziej niż częściej, wyraża zgodę na efektywne zarządzanie oświatą” – ocenił
Ostrowski zwrócił uwagę na paradoks. Spadek liczby dzieci nie zmniejsza wydatków samorządów, ponieważ rosną koszty jednostkowe, a dodatkowo dochodzą subwencje dla szkół niepublicznych. Bez zgody kuratoriów nie można zamykać placówek, co uniemożliwia racjonalizację.
Interesujące wyniki analiz przedstawiła Julita Łukomska z Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego. Stwierdziła, że pełna ocena skutków nowej ustawy dochodowej JST będzie możliwa dopiero po 2026 roku, bo w roku 2025 obowiązywały jeszcze przepisy przejściowe. Mimo to już teraz widać zarówno sukcesy (uniezależnienie dochodów od centralnych decyzji o ulgach), jak i problemy. Wskazała na błędy przy identyfikacji potrzeb wydatkowych oraz na kluczową wadę systemu wyrównawczego. „System wyrównawczy działa destymulacyjnie, bo w przypadku mniej zamożnych samorządów, których dochody są poniżej 80%, wyrównywanie jest do 100%, czyli każda złotówka dodatkowa w dochodach własnych skutkuje obniżeniem o tę złotówkę subwencji ogólnej. Nie ma motywacji do budowania bazy podatkowej” – przynała.
Z kolei w odpowiedzi na pytanie o dostępne samorządom instrumenty finansowe (poza długiem) prof. Felis wymienił partnerstwo publiczno-prywatne oraz obligacje komunalne. Zastrzegł, że te ostatnie są w zasadzie niedostępne dla mniejszych jednostek ze względu na koszty i bariery organizacyjne. Podkreślił też, że nie chodzi o unikanie długu, lecz o mądrą, strategiczną równowagę między inwestycjami a bezpieczeństwem finansowym.
Eksperci i praktycy zgadzają się, że samorządy wychodzą z trudnego okresu, ale wciąż borykają się z niedostateczną przewidywalnością dochodów, listą destymulujących przepisów i narastającymi konfliktami, np. między demograficzną koniecznością zamykania placówek a oporem kuratoriów. Głos ekspertów wniósł do debaty kluczowy postulat zmiany paradygmatu, czyli przejścia z pasywnego oczekiwania na stabilność na aktywne budowanie odporności systemu.
Zachęcamy ponadto do lektury:
EEC 20026/ Rektor Wachowiak: Pogodzić sprzeczności między nauką i biznesem i znaleźć kompromis
EEC 2026/ Technologie dual-use – nowa waluta bezpieczeństwa i wzrostu Europy
Prof. Strzelecki: Mamy nie tyle kryzys co przemiany demograficzne, do których trzeba się dostosować
Dr Daniel Kaszyński na EEC 2026: o AI LAB SGH w kontekście zastosowania AI w sektorze obronności
EEC 2026/ Od statysty do aktora, czyli Polska „przy stole” G20