EEC 2026/ Technologie dual-use – nowa waluta bezpieczeństwa i wzrostu Europy
W 2026 r., gdy Polska umacnia swoją pozycję w grupie G20, technologie dual use (podwójnego zastosowania) stają się nowym fundamentem europejskiej odporności. To już nie tylko domena przemysłu zbrojeniowego, ale efekt synergii między najbardziej zaawansowaną nauką a biznesem. Czy tak jest faktycznie? Co mamy na myśli, mówiąc o technologii dual-use? Czy jako Polska jesteśmy w stanie te technologie wytworzyć? I jak skutecznie skracać drogę od zaawansowanych badań do wdrożeń rynkowych? Czy mamy wystarczający potencjał naukowy?
Na te pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy rozmowy „Pulsu Biznesu” podczas pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (EEC 2026), którego Szkoła Główna Handlowa w Warszawie jest jednym z partnerów instytucjonalnych.
„Jeśli mówimy o technologiach dual-use, często myślimy, że są to jakieś bardzo zaawansowane rozwiązania, np. w obszarze optoelektroniki, IT czy innych. A na przykład w produkcji amunicji to jest to szeroko rozumiana branża chemiczna, nasz dostęp do określonych substancji, możliwość ich produkcji.
Możemy spojrzeć na dual-use jeszcze inaczej: mamy w Polsce firmy produkujące serwery czasu zajmujące się synchronizacją czasu, jak Proma-Elektornika. Oni produkują rozwiązania dla inteligentnych sieli elektroenergetycznych i dla synchronizacji systemów radarowych, ale i rozwiązania dla cyberbezpieczeństwa. Mamy obszary i konkretne technologie, które rozwijają się w polskiej gospodarce, które mogą być zastosowane i w typowo wojskowych, i w cywilnych rozwiązaniach. Na przykład drony można stosować i w rolnictwie, i zwalczaniu kinetycznym naszych wrogów czy w obronie” – mówił dr hab. Mariusz-Jan Radło, prof. SGH, kierownik Katedry Globalnych Współzależności Gospodarczych w Instytucie Gospodarki Światowej, Kolegium Gospodarki Światowej SGH.
Według niego pole definicyjne dual-use nie jest precyzyjne, bo wszystko w zasadzie może być częścią potencjału wojskowego, bezpiecznego łańcucha dostaw dla przemysłu zbrojeniowego czy obronnego. Prof. Radło zwrócił przy tym uwagę na „bezpieczeństwo tych łańcuchów i pewną kontrolę, pewność, że będziemy w stanie je wykorzystać”.
FOT. Piotr Potapowicz, SGH
Dr hab. Jakub Szlachetko, prof. UJ, dyrektor Narodowego Centrum Promieniowania Synchrotronowego (NCPS) SOLARIS wskazał, że w obszarze innowacyjności i technologii są dwa elementy: dual-use by design oraz dual-use benefits – innowacje mogą być projektowane z definicji do zastosowania dual-use lub są innowacyjne i mogą mieć zastosowanie dual-use.
Reprezentujący na panelu biznes prezes zarządu MindMade Paweł Poncyljusz przyznał, że faktycznie aktualnie zmieniła się optyka patrzenia na technologie dual-use, podczas gdy kiedyś oznaczenie „dual-use” było wymówką, żeby dofinansować technologie obronne, gdy żadne instytucje nie chciały ich finansować.
Poncyljusz nawiązał do dyskusji, która toczy się w Polsce o tym, dlaczego nie podpisaliśmy z Ukrainą porozumień na transfer technologii ukraińskich dronów, które są wypróbowane na polu walki. „Reprezentuję Grupę WB, w skład której wchodzi firma z Gliwic – Flytronic, która od 15 lat zajmuje się dronami, wykorzystywanymi właśnie na polu walki w Ukrainie” – podkreślił. Flytronic S.A. jest wiodącym polskim ośrodkiem projektującym i produkującym specjalistyczne bezzałogowe systemy powietrzne. Prowadzone w firmie badania przemysłowe i prace rozwojowe w zakresie elektroniki, informatyki oraz mechaniki lotniczej charakteryzują się innowacyjnością na skalę światową.
„Nie mamy czego się wstydzić, możemy stawać w konkury z ukraińskimi dronami, ale różnica polega na tym, że my wszystkie komponenty w tym dronie produkujemy sami. I mówimy tutaj nie o płatowcu, który może wykonać każda modelarnia, ale o całym systemie: kamerach, komputerze pokładowym, odbiornikach radiowych, technologiach silnikowych” – podkreślił Poncyljusz. Jak tłumaczył, firma kupowała dotąd silniki na rynku, ale rynek silnikowy zaczął się zawężać. Część producentów dronów – jak mówił „kładzie łapę” – na firmach produkujących silniki i jak chce się kupić silnik, można kupić, ale gotowego drona. Z kolei firmy specjalizujące się w optoelktronice, gdy dowiadują się, że ich produkty mają zostać użyte w dronach wojskowych, np. odmawiają sprzedaży.
Dlatego – jak zaznacza Paweł Poncyljusz – „jako Grupa WB prowadzimy kampanię wśród decydentów na rzecz tego, aby mieć panowanie i kontrolę nad technologiami, nad know-how, też m.in. po to, żeby ją na bieżąco modyfikować”. „Zwracamy uwagę, że potrzebny jest sektor silników, sektor optoelektroniki i elektroniki. Dzisiaj jesteśmy wciąż uzależnieni od chipów” – wskazuje, dodając, że firmy mają kłopoty, żeby dostarczyć swoje produkty, bo mają opóźnienia ze względu na brak chipów na rynku. „Jeden brak oznacza, że system nie działa” – podkreślił panelista.
W jego ocenie nie ma dziedziny, w której technologie podwójnego zastosowania nie są istotne. Trzeba sobie tylko odpowiedzieć na pytanie, gdzie technologie zbrojeniowe mają być za 10 lat. „Dzisiaj technologie dual-use muszą iść w parze z antycypowaniem taktyki wojennej, z którą będziemy mieć do czynienia za 5–10 lat. Pod te produkty dobieramy produkty, a pod te produkty dobieramy krytyczne technologie” – wskazał Paweł Poncyljusz.
Pada tylko pytanie, czy jesteśmy w stanie te technologie wytworzyć? I jak skutecznie skracać drogę od zaawansowanych badań do wdrożeń rynkowych?
Prof. Szlachetko podniósł kwestię z punktu widzenia nauki – na ile możemy być niezależni w naszych technologiach i innowacjach, a na ile musimy współpracować w środowisku międzynarodowym. „Świat nauki od wielu lat pracuje międzynarodowo, nauka nie zna granic. Z jednej strony, chcemy współpracować i rozwijać technologie podwójnego przeznaczenia, potrzebujemy wsparcia innych krajów, ale z drugiej strony, mamy świadomość, że musimy być maksymalnie niezależni, żeby decydować, w którą stronę rozwijamy technologie i w które technologie rzeczywiście inwestujemy” – zaakcentował naukowiec. I dodał, że z prof. Agnieszką Słowikowską pracuje, żeby zbudować ponadsektorową współpracę, bo dual-use łączy wiele elementów, wiele obszarów.
„Europa ma dużo światowej klasy infrastruktury badawczej, ma kompetencje i kadry, które te kompetencje posiadają”, ale cechuje je – co zostało podkreślone w raporcie Draghiego (Raport Mario Draghiego z 2024 r. dotyczący konkurencyjności Europy i przyszłości Unii Europejskiej – red.) – fragmentacja – oceniła na panelu dr hab. Agnieszka Słowikowska, prof. UMK, dyrektorka JIVE-ERIC (Joint Institute for Very Long Baseline Interferometry, który funkcjonuje w ramach Europejskiego Konsorcjum Infrastruktury Badawczej – The European Research Infrastructure Consortium.
Według szefowej tego międzynarodowego ośrodka o ugruntowanej pozycji wśród 25 europejskich infrastruktur naukowych technologie dual-use mogą Europę bardzo dobrze konsolidować. Ale „nie dość, że musimy zrobić inwentaryzację tej struktury badawczej, którą posiadamy, to musimy zrobić też katalog usług, które mogą być oferowane przez te infrastruktury badawcze w tematyce dual-use” – zastrzegła. Powtórzyła za prof. Szlachetko, że należy integrować środowisko z różnych środowisk naukowych.
Dyrektor NCPS SOLARIS zwrócił z kolei uwagę na to, jak wygląda proces od momentu odkrycia czegoś, innowacji, do wdrożenia. „Ten proces potrzebuje jednolitych rozwiązań, musi być efektywny i przewidywalny. W dzisiejszych czasach brakuje łącznika między innowacjami, czyli tym, co dostarczają naukowcy, a tym, co potrzebuje przemysł” – zastrzegł prof. Szlachetko.
I tłumaczył, że często przemysł, w tym przemysł obronny, nie może deklarować wprost, gdzie jest jego zapotrzebowanie, bo część tematów jest ściśle tajna. „NATO zauważyło, że naukowcy, innowatorzy w Europie nie dostarczają rozwiązań, które są naprawdę potrzebne, dlatego, że NATO ma informacje tajne, a więc niedostępne. I teraz NATO przechodzi pewien proces, chce wypuścić pewne informacje i przynajmniej pokazać kierunki, w jakich świat nauki powinien iść, jeżeli chodzi o nowoczesne innowacyjne rozwiązania, które są konieczne do rozwiązań dual-use” – powiedział dyrektor NCPS SOLARIS.
Prof. Radło spytany o to, jak skrócić drogę między innowacja a wdrożeniem, odparł, że aktualnie w UE obserwujemy przeorientowanie polityki przemysłowej na selektywną politykę, gdzie wspieramy konkretne rozwiązania.
„Na przykład w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) mamy składkę, która wraca w postaci zamówień dla przemysłu i nie jest to pomoc publiczna. Pomoc, która wraca, zależy od zaangażowania kraju, od wysokości tej składki. Udział Polski w tym budżecie wynosi ok. 3%, przy czym Francja i Niemcy mają ogromną część całego budżetu ESA.
Mamy europejskie projekty strategiczne, gdzie buduje się konsorcja wielu krajów, żeby rozwijać technologie, skalować biznesy. Ale tutaj też zależy to od poziomu zaangażowania krajowego. Póki co liderami projektów są głównie Niemcy, Francja i Wochy. Jeśli Polska w większym stopniu się nie zaangażuje, to nie będziemy kontrolować technologii” – powiedział ekspert SGH.
Na koniec prof. Radło wymienił trzy modele łańcuchów dostaw: model IP kontroli łańcucha dostaw, w którym ma się pełną kontrolę nad technologią, model licencyjny, w którym licencjodawca bardzo często blokuje możliwości podpisywania kontraktów czy rozwoju technologii, i jest trzeci model importowy, gdzie kupujemy, dostajemy gotowy produkt i możemy – jak to ujął – jedynie rozwijać u siebie serwis.