Prof. Łukasz Woźny o „Noblu z ekonomii” dla Halla i Woodforda

na granatowym tle zdjęcia dwóch mężczyzn

Prof. dr hab. Łukasz Woźny z Katedry Ekonomii Ilościowej Kolegium Analiz Ekonomicznych SGH na temat tegorocznej Nagrody Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych dla Roberta E. Halla (Uniwersytet Stanforda) i Michaela Woodforda (Uniwersytet Columbia) „w zakresie mikroekonomicznych podstaw stabilizacji makroekonomicznej”. Poniżej zamieszczamy pełen komentarz.

Tegoroczni nobliści stworzyli narzędzia w zakresie tzw. mikropodstawy makroekonomii, czyli takie narzędzia modelowe i analityczne, które pozwalają odpowiadać na pytania związane z makrostabilizacją cyklu koniunkturalnego, odwołując się do mikroekonomicznych fundamentów. Kluczowe prace Halla w tej dziedzinie są jeszcze z lat 70. XX wieku, a więc doceniono sprawy, na temat których Hall publikował ponad 50 lat temu. Natomiast ważne prace Woodforda są nowsze, bo z lat 90. i 2000.

Powiedziałbym, że w tym roku jest to nagroda bardziej metodologiczna. Hall i Woodford otrzymali Nobla za analizę, w jaki sposób można opisać procesy łagodzenia wahań koniunktury gospodarczej. A jak już wiadomo, jak je opisać i skwantyfikować, można na ich bazie zaproponować optymalne interwencje polityczne, czy to z zakresu polityki monetarnej, czy polityki fiskalnej. 

W wystąpieniu jeden z członków Komitetu Noblowskiego podkreślił, że klasyczna już praca Halla (pt. Stochastic Implications of the Life Cycle-Permanent Income Hypothesis: Theory and Evidence, z Journal of Political Economy 1978), którą w SGH od lat omawiamy ze studentami, dotyczy procesu przewidywania zmian konsumpcji. Jest to o tyle istotne, że konsumpcja jest jedną z głównych składowych PKB. Z badań wynika, że w zasadzie trudno jest to robić. To znaczy, jeżeli gospodarstwa domowe zachowują się racjonalnie, to cała dostępna informacja, która jest już uwzględniona w wydatkach konsumpcyjnych, a cała pozostała zmienność konsumpcji powinna być tzw. błądzeniem losowym. Ten wynik powraca do hipotezy Miltona Friedmana dotyczącej dochodu permanentnego, która zakłada, że konsumpcja reaguje na oczekiwane zmiany permanentnego dochodu w przyszłości (w przyszłości mogę być bogatszy, mogę lepiej zarabiać, mogę mieć lepsze dochody z działalności i dlatego już teraz będę wydawał więcej). Chodzi o kierowanie się długim horyzontem czasowym, myślenie o odległej przyszłości, co jest ważniejsze od chwilowych zmian obecnego dochodu.

To jest kluczowa kwestia, mająca istotne znaczenie dla polityki stabilizacyjnej, bo pokazuje, że nie można w mechaniczny sposób sterować dzisiejszą konsumpcją, żeby stabilizować konsumpcję w cyklu koniunkturalnym. Trzeba bowiem brać pod uwagę to, co się wydarzy w przyszłości. Takim narzędziem jest m.in. polityka tzw. (ang. forward guidance). 

Przykładem tej polityki jest np. np. komunikat Rezerwy Federalnej, Banku Centralnego czy Rady Polityki Pieniężnej, w którym informują one, że będą utrzymywały ścieżkę stabilnych stóp procentowych albo też będą je cyklicznie podnosić, spodziewając się wzrostu ceny. Taka informacja jest bardzo istotna, bo komunikuje zarówno rynkowi, jak i gospodarstwom domowym, co będzie się działo w przyszłości w zakresie stóp procentowych, a to z kolei pozwala lepiej zaplanować wydatki i inwestycje. 

Karolina Cygonek: Przewodniczący Hassler mówił, że dzięki pracom tegorocznych noblistów jesteśmy lepiej przygotowani do radzenia sobie ze wstrząsami gospodarczymi. Jak pan myśli, dlaczego akurat teraz przyznano Noble za stabilizację makroekonomiczną? O czym to jest opowieść? 

Łukasz Woźny: Wszystko bierze się z tego, że ludzie nie lubią niespodziewanych fluktuacji o dużej amplitudzie. Wolimy np. konsumować trochę mniej, ale za to na przewidywalnym poziomie. Tak samo jest np. z zatrudnieniem czy cenami. Polityka gospodarcza może łagodzić, zmniejszać amplitudę, takich wahań. Rzeczywiście, prace noblistów były pomocne w tym sensie, że wyjaśniały, w jaki sposób to się może dziać. 

Jeden z członków Komitetu Noblowskiego nawiązał jeszcze do Johna M. Keynesa i tego, że jego narzędzia przestały być w latach kryzysu naftowych skuteczne. Takie mechaniczne dostosowywanie się do tego, co obserwujemy, nie sprawdzało się, bo modele keynesowskie tego wątku nie brały pod uwagę. A Hall i Woodford dali do tego narzędzia. Przyczynili się do stworzenia nowo-Keynesowskich modeli DSGE (dynamiczne, stochastyczne modele równowagi ogólnej). Modele te nawiązują do myśli Keynesa, ale w nowoczesny sposób uwzględniając właśnie mikropodstawy makrozachowań. W tym sensie jest to nagroda metodologiczna, nagroda za dorobek narzędziowy. 

Wracając do pani pytania, można się domyślać, że Komitet Noblowski chciał zaznaczyć, że żyjemy w wyjątkowo rozchwianych czasach i docenił narzędzia analizy, które pozwalają łagodzić (ang. smooth) ścieżki konsumpcji i produkcji.

W badaniach noblistów był także podkreślany temat tzw. zerowej granicy stóp procentowych, czyli tego, że bank centralny sterując stopami procentowymi natrafia na dolną barierę w postaci zerowej nominalnej stopy procentowej. Oznacza to, że nie możemy dalej stymulować gospodarki, gdy stopy procentowe są już bardzo niskie lub zerowe. Opisywana przez Woodforda polityka forward guidance jest właśnie takim narzędziem, które pozwala radzić sobie z tym zerowym, dolnym ograniczeniem.

„Nobel z ekonomii” 2026 dla Roberta E. Halla i Michaela Woodforda za stabilizację makroekonomiczną | Gazeta SGH