Teza, że XIX stulecie było przełomowe, jeżeli chodzi o rozwój nauki i utrwalenie w społeczeństwach europejskich przeświadczenia, iż jej osiągnięcia są warunkiem dalszego rozkwitu cywilizacji, nie budzi kontrowersji.
O tym, że był to również złoty wiek dla komunikacji nauki, świadczą liczne wówczas wykłady otwarte, publikowane w gazetach i magazynach popularyzatorskie artykuły oraz wyrastające jak grzyby po deszczu kursy dla młodych mężczyzn i – coraz częściej – kobiet, które miały im pomóc w zdobyciu specjalistycznego wykształcenia1. O tym, że był to okres przełomu, świadczy również wyraźny ślad, jaki moment narodzin epoki naukowej pozostawił w literaturze pięknej.
O tym, że była to złota epoka w komunikacji nauki, „przesądziły pogłębiające się zróżnicowanie gałęzi nauki i rozkwit kultury naukowej w społeczeństwie” – piszą w książce Science Communication. The Basics (2025) Massimiano Bucchi i Brian Trench2. „Wśród przyczyn tego zjawiska warto wymienić: narastający rozwój działalności badawczej, jej stopniową instytucjonalizację w postaci odrębnych przestrzeni społecznych i fizycznych (instytuty, laboratoria, uniwersytety, biblioteki), społeczne uznanie, postępującą sekularyzację społeczeństw oraz szczególną atrakcyjność treści naukowych dla szerszej, wykształconej publiczności”. Bucchi, wykładowca Uniwersytetu Trydenckiego, gdzie prowadzi wykłady i kieruje programem studiów z zakresu komunikacji nauki, rozwija od dekady w pracach publikowanych samodzielnie i wspólnie ze swym irlandzkim kolegą Brianem Trenchem teorię komunikacji nauki jako „społecznej rozmowy o nauce (social conversation around science)”. Koncepcja ta jest obecnie dość szeroko wykorzystywana w pracach dotyczących praktyki i modeli komunikacyjnych w nauce. W opublikowanym na łamach „Frontiers in Communication” w 2022 r. artykule o społecznych reprezentacjach zmian klimatycznych3 Antoinette Mary Fage-Butler z duńskiego Uniwersytetu w Aarhus wskazała na kluczowy aspekt przesądzający o użyteczności pojęcia „społeczna rozmowa o nauce”: „W takim podejściu konceptualnym komunikacja nauki nie jest postrzegana wąsko jako wiedza rozpowszechniana w społeczeństwie przez ekspertów, ale raczej chodzi w niej o postrzeganie nauki jako czegoś oczywistego w różnorodnych i społecznie zróżnicowanych, a przez to nader ożywionych, debatach na tematy naukowe”.
Z pracy Bucchiego i Trencha wynika, że konstytutywnymi elementami społecznej debaty wokół nauki są: naukowe postrzeganie świata, postulat rozwoju gospodarki w oparciu o wiedzę i dane statystyczne, a także przeświadczenie, że tłumaczenie zjawisk, jakie zachodzą w społeczeństwie pod naporem uprzemysłowienia i w dobie postindustrialnej, nie jest możliwe bez wykorzystania narzędzi socjologii.
Zmiany, o których tu mowa, zbiegły się w czasie z rozkwitem działalności wydawniczej we wszystkich krajach Europy i Ameryki Północnej. W drugiej połowie XIX wieku wydawano w ogromnych nakładach dzieła literackie, ale także naukowe i popularnonaukowe. Te ostatnio często profilowano pod kątem zainteresowań i potrzeb określonych odbiorców w zależności od wieku, płci, profesji i statusu społecznego.
Od razu warto zaznaczyć, że przepaść dzieląca „dwie kultury”, o której pisał w latach 50. Charles Percy Snow, nie była wtedy jeszcze zbyt głęboka. Świat literatury (Artes Liberales w terminologii uniwersyteckiej) pozostawał w bezpośrednim kontakcie z naukami ścisłymi. Pisarze właśnie w nauce szukali inspiracji, często sięgali do jej ostatnich osiągnięć, by tłumaczyć świat swym czytelnikom.
To nie przypadek, że Herbert George Wells, uważany za ojca literatury science fiction, autor takich powieści, jak Wojna światów, Wehikuł czasu i Wyspa doktora Moreau, zaczynał swą karierę jako biolog. „Wells jest doskonałym przykładem popularnego wśród czytelników pisarza, dla którego inspiracją jest nie tyle treść, co naukowe podejście i wpływ rozwoju technologicznego w dziedzinie biologii i fizyki na codzienne życie” – piszą Bucchi i Trench4. Zanim rozpoczęła się jego światowa kariera pisarska, Wells zasłynął serią artykułów, jakie opublikował w 1894 r. na łamach „Nature”. Bronił w nich tezy o konieczności możliwie szerokiej popularyzacji osiągnięć nauki.
Po raczej nieudanych próbach dramatopisarskich syn powszechnie szanowanego adwokata w Nantes, absolwent prawa na paryskiej Sorbonie Juliusz Verne odnalazł się dzięki współpracy z wydawcą Pierre’em-Jules’em Hetzelem w nowelistyce czerpiącej z osiągnięć nauki. Podróż do wnętrza Ziemi, 20 000 mil podmorskiej żeglugi, W 80 dni dookoła świata czy Tajemnicza wyspa – tych kilka tytułów wystarczy, by uświadomić sobie wkład Verne’a w popularyzację nauki na całym świecie i jego wpływ na rozwój gatunku science fiction. Na polskim gruncie jedynymi pisarzami, których dorobek wpisuje się w nurt wyznaczony przez Juliusza Verne’a, a recepcja daje się jakkolwiek porównać, są Juliusz Żuławski ze swą „Trylogią Księżycową” (1903) i oczywiście Stanisław Lem.
Ani Żuławski, ani Lem nie inspirowali się bezpośrednio ekonomią i nie wpłynęli też na jej rozwój. Nie oznacza to, że nauki ekonomiczne nie stały się, przynajmniej częściowo, inspiracją dla innych dzieł literackich. W latach 1897–1898 na łamach „Kuriera Codziennego” Władysław Reymont publikował w odcinkach swą wielowątkową sagę o narodzinach przemysłowej Łodzi. Wydana w dwóch tomach w 1899 r. w Warszawie w wydawnictwie Gebethner i Wolff powieść Ziemia obiecana okazała się niezwykłą opowieścią o rewolucji przemysłowej zachodzącej w Kongresówce, wykorzystującej swe korzystne usytuowanie geograficzne w Cesarstwie Rosyjskim. Powieść Reymonta często porównuje się do powieści napisanej w jidysz przez Izraela Jehoszuę Singera Bracia Aszkenazy (1935)5, która przedstawia rozwój wczesnego kapitalizmu w Łodzi z późniejszym upadkiem jej znaczenia gospodarczego i narastającymi konfliktami społecznymi z perspektywy społeczności żydowskiej. Obie powieści cieszą się zasłużoną sławą dzieł wybitnych literacko i wniosły niemały wkład w popularyzację wiedzy o rozwoju przemysłu na ziemiach polskich, czym zajmuje się naukowo historia gospodarcza.
Dziełem literackim, które w największym stopniu spełniło rolę pomostu między wiedzą ekonomiczną a literaturą, jest wydana w 1924 r. powieść Janusza Korczaka Bankructwo Małego Dżeka. Żadne dzieło literackie napisane w języku polskim nie może równać się z tą 200-stronicową książeczką, jeśli chodzi o popularyzację idei przedsiębiorczości. Nie było dziełem przypadku, że obchodzony w 100-lecie reformy walutowej Władysława Grabskiego Rok Edukacji Ekonomicznej, ustanowiony w 2024 r., odwoływał się też do wydanej przed 100 laty powieści Korczaka.
„Opowiadając historię kilkunastoletniego Dżeka, Janusz Korczak przybliża dziecięcemu odbiorcy podstawowe pojęcia handlowe i gospodarcze. Po jej lekturze młody czytelnik będzie rozumiał, co to kapitał, rabat, reklama, rachunek, księga handlowa, kredyt, kalkulacja, ryzyko, hurt, strata, wydatki administracyjne, koniunktura, bank, urząd podatkowy, notariusz, kasa pożyczkowa, sprzedaż na raty, gwarancja, pasywa, dłużnik, wierzyciel, asekuracja (dzisiaj powiemy: „ubezpieczenie” – przyp. aut.), majątek, fracht, zobowiązanie, budżet. Wiedza ta jest przekazywana nie poprzez definicyjne ujęcia, ale poprzez opis praktycznych, niekiedy dotkliwych, a nawet bolesnych doświadczeń rówieśnika. Historia Dżeka jest pouczająca, ponieważ pokazuje, jakie umiejętności i cechy są potrzebne w działaniu gospodarczym” – napisał we wstępie do wydania opowieści Korczaka w 2012 r. prof. Jerzy Hausner6. Słowa te potwierdzają opinię, że książka wciąż zachowuje aktualność mimo realiów, które odeszły w niepamięć, bo świat Dżeka pochłonęła światowa wojna, Szoah i stalinizm.
Powieść napisana przez Korczaka z myślą o wychowankach sierocińca, których pragnął uczyć zaradności, jest zarazem przykładem dialogu, o którym pisali cytowani na wstępie Bucchi i Trench, definiując „społeczną rozmowę o nauce”. Rozmowa zakłada równoprawny i wzajemnie inspirujący wkład partnerów dialogu. Bankructwo Małego Dżeka było w latach 60. i 70. inspiracją dla PRL-owskiego systemu szkolnictwa. W placówkach edukacyjnych działały prowadzone przez uczniów sklepiki i szkolne kasy oszczędnościowe. Cel – rozwój przedsiębiorczości i uwrażliwienie na konieczność oszczędzania.
Wśród przykładów wzajemnej inspiracji Bucchi i Trench wymieniają opowiadanie Ja, robot Isaaca Asimova. W latach 50. „student chemii na Uniwersytecie Columbia po raz pierwszy użył określenia robotyka, dzięki czemu pojęcie to weszło do słownika naukowego”. Wśród polskich pisarzy taką siłę oddziaływania miało jedynie pisarstwo Lema, znane na świecie m.in. dzięki filmowi „Solaris”. Ekonomia w twórczości autora Cyberiady nie wpisuje się niestety w główny nurt i pojawia się pobocznie. Na swojego Lema ekonomia w Polsce wciąż jeszcze czeka…
MARIUSZ SIELSKI, rzecznik SGH
1 Za przykład niech posłużą Prywatne Kursy Handlowe Męskie Augusta Zielińskiego. Ich inauguracja 13 października 1906 r. dała asumpt do tegorocznych obchodów 120-lecia SGH.
2 Bucchi M., Trench B., Science Communication. The Basics, Routledge, 2025, s. 24.
3 A Value-Based Approach to Knowledge in Public Representations of Climate Change; https://www.frontiersin.org/journals/communication/articles/10.3389/fco….
4 Bucchi M., Trench B., tamże, s. 31.
5 Brata laureata Nagrody Nobla Isaaca Bashevisa Singera.
6 Korczak J., Bankructwo Małego Dżeka, WAB, 2012.