Czy świat ma szanse na neutralność klimatyczną do 2050 roku? Dyskusję na ten temat zaproponowała Katedra Ekonomii Stosowanej na seminarium zorganizowanym 24 kwietnia br. w SGH. W gruncie rzeczy jest to pytanie, czy w ciągu nadchodzących 25 lat, tj. mniej więcej do 2050 r., możemy jako świat zrezygnować z paliw organicznych, tj. z węgla, ropy naftowej i gazu ziemnego? Podstawą wygłoszonych referatów jest przygotowana przez Katedrę Ekonomii Stosowanej do publikacji książka pt. „Szanse na neutralność klimatyczną na świecie do 2050 roku".
Dr hab. Aneta Kosztowniak, prof. SGH, wskazała, że mimo ciągłych zapewnień o wielkich postępach transformacji energetycznej i sukcesach dekarbonizacji, światowe emisje CO2 stale i systematycznie rosną. Postęp w dekarbonizacji ma jedynie charakter względny, tj. uzyskano spadek emisji dwutlenku węgla na jednostkę PKB. Od 1990 r. spalamy jednak coraz więcej paliw organicznych. W ciągu tych 35 lat konsumpcja ropy naftowej w świecie wzrosła o 45%, węgla o 75%, zaś gazu ziemnego nawet się podwoiła. W rezultacie udział paliw kopalnych w produkcji energii, który w 1990 r. wynosił 87%, nieco obniżył się w tym czasie, ale zaledwie do poziomu 81%. Paliwa kopalne nadal zdecydowanie dominują jako źródło energii.
Zaprezentowane przez prof. dr. hab. Marka Garbicza rachunki pokazały, że całkowite odejście od paliw organicznych – ze względu na ogromną skalę przedsięwzięcia, jakim jest pełna transformacja energetyczna – i zastąpienie ich zeroemisyjnymi źródłami energii w horyzoncie 2050 r. jest zupełnie nierealne. Chyba, że świat radykalnie ograniczy swe apetyty energetyczne.
Przedstawiona na seminarium przez dr Annę Piętkę prognoza światowego popytu na energię, zresztą zbieżna z ocenami innych ekspertów, wskazuje raczej na rosnące zapotrzebowanie światowej gospodarki na energię. Zarówno ze względu na przyrost demograficzny szacowany na około 2 mld ludzi w ciągu najbliższych 25 lat, jak i oczywiste dążenie Globalnego Południa do zmniejszenia dystansu do rozwiniętego centrum. W praktyce oznacza to, że musimy wybierać między realizacją planowanych celów klimatycznych a ochroną stopy życiowej i poziomu dobrobytu. Próba zbudowania zeroemisyjnej gospodarki w przyjętym horyzoncie czasowym wymaga rezygnacji z dotychczasowego komfortu życia, podczas gdy utrzymanie konsumpcyjnego status quo jest nie do pogodzenia z realizacją celów klimatycznych. Obu tych celów nie da się zrealizować jednocześnie.
Prof. dr hab. Wojciech Pacho dokonał również krytycznego przeglądu dwóch radykalnych koncepcji osiągania celów klimatycznych: idei „zielonego wzrostu” oraz dewzrostu (ang. degrowth). Każda z tych koncepcji oferuje spadek zużycia zasobów ekonomicznych, w tym energii. Pokazano jednak, że pierwsza bazuje na iluzjach dotyczących możliwości oddzielenia wzrostu gospodarczego od zużycia zasobów, druga na idei dobrobytu definiowanego przez jakość relacji międzyludzkich, czas wolny czy dostęp do kultury, a nie przez wolumen posiadanych dóbr materialnych. Jest wysoce dyskusyjne, czy istotnie dematerializacja produkcji jest realnie możliwa, a także na ile produkcję materialną da się substytuować poprawą relacji społecznych.
Dr Lidia Dzierżek, Zakład Modelowania Ekonomicznego, Katedra Ekonomii Stosowanej, Kolegium Zarządzania i Finansów SGH