Jeśli w ostatnich dniach grudnia nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, rok 2025 będzie można zaliczyć do wyjątkowo udanych dla polskiego sektora bankowego. Po pierwsze, jak podaje NBP, po dziewięciu miesiącach 2025 roku polski sektor bankowy odnotował znaczący wzrost zysku netto, osiągając nominalnie rekordowe 36 mld zł (wzrost o 16,1% r/r). Po drugie, rentowność kapitału własnego całej branży wreszcie przekroczyła średnią unijną. Po trzecie, rok 2025 okazał się momentem przełomu po dekadzie stagnacji w strukturze właścicielskiej.
Dynamicznie rosnący VeloBank przejmuje część detaliczną Citi Handlowego, Erste Group wchodzi na polski rynek poprzez akwizycję Santander Bank Polska S.A., która zmniejsza obecność hiszpańskiego kapitału w polskiej bankowości do działalności w segmencie consumer finance, a UniCredit powraca do Polski, przejmując wiosną tego roku Aion Bank i zapowiada ambitne plany wzrostu, po rebrandingu Aion Bank na swoją markę. Te strategiczne ruchy zmieniają ustabilizowaną mapę lokalnego sektora.
Na pierwszy rzut oka polski sektor bankowy wygląda więc bardzo dobrze. Jeśli jednak spojrzymy szerzej – poza bieżący wynik finansowy – na przykład na jedną z najniższych w Unii Europejskiej relację aktywów banków do PKB, niski udział kredytu w finansowaniu gospodarki, narastające ryzyko prawne oraz gwałtowne zmiany podatkowe – obraz staje się mniej jednoznaczny. Spójrzmy więc bardziej szczegółowo na wspomniane powyżej zjawiska.
REKORDOWE WYNIKI W ROKU SPADAJĄCYCH STÓP
Polski system bankowy, na tle innych krajów europejskich, w nieproporcjonalnie dużym stopniu opiera się na wyniku odsetkowym. Pod tym względem rok 2025 dostarczył istotnych wyzwań. Rada Polityki Pieniężnej w 2025 roku istotnie obniżyła stopy procentowe, sprowadzając stopę referencyjną NBP do 4,0%, po serii sześciu obniżek, łącznie o 175 punktów bazowych. Dzięki efektywnemu zarządzaniu ryzkiem stopy procentowej w księdze bankowej i strategiom zabezpieczającym, marża odsetkowa sektora pozostała na wysokim poziomie, mimo wyraźnej normalizacji inflacji i spadku realnych stóp procentowych.
Zysk netto jest też funkcją właściwej kontroli kosztów. W mijającym roku polskie banki zmagały się z istotnie rosnącymi, z powodu presji płacowej w gospodarce, kosztami pracowniczymi. Cyfryzacja i automatyzacja procesów operacyjnych pozwoliły do pewnego stopnia utrzymać w ryzach koszty działalności, choć presja kosztowa staje się coraz większym wyzwaniem dla polskich banków, podobnie, jak miało to wcześniej miejsce w bankach w Europie Zachodniej.
Jednocześnie w tym roku wygasły najbardziej kosztowne dla sektora interwencje z poprzednich lat – przede wszystkim ustawowe „wakacje kredytowe” oraz dodatkowe kontrybucje obejmujące wpłaty na System Ochrony Banków Komercyjnych i Fundusz Wsparcia Kredytobiorców.
Podsumowując, banki korzystały z efektów zabezpieczenia marży odsetkowej w okresie wyższych stóp procentowych dokonanych w ubiegłych latach i utrzymywały istotną nadwyżkę płynności, lokowaną w dużej części w obligacje skarbowe. To połączenie – wysoka marża i rekordowa płynność – w znacznym stopniu tłumaczy skalę dobrych wyników, następujących po wielu latach słabej rentowności, kiedy stopa zwrotu z kapitałów własnych systematycznie pozostawała poniżej kosztu kapitału.
MAŁY SEKTOR BANKOWY, DUŻA GOSPODARKA
Ubiegłoroczny artykuł kończyłem obserwacją, że choć doganiamy Europę, świat nam ucieka. W 2025 roku, dzięki przekroczeniu progu 1 bln dolarów PKB, nasz kraj stał się jedną z 20 największych gospodarek świata. Pomimo tego, aktywa banków w relacji do PKB dalej należą jednak do najniższych w UE i od kilku lat systematycznie spadają. Relacja kredytów do depozytów wynosi poniżej 70% i również systematycznie spada. Oznacza to, że znaczna część płynności nie wraca do gospodarki w formie kredytu, a używana jest zamiast tego do finansowania długu publicznego. Z punktu widzenia stabilności to krótkoterminowo komfortowa sytuacja: banki są bardzo płynne i dobrze skapitalizowane.
Jednak dla kraju z ambicjami gospodarki G20 i wciąż płytkim rynkiem kapitałowym wskaźniki te nie są optymalne dla wzrostu i dodatkowo wzmacniają pętlę bankowo-rządową. Po pierwsze, spadek dynamiki kredytu ogranicza rolę systemu bankowego jako katalizatora wzrostu. Po drugie, rośnie koncentracja ryzyka na długu publicznym (przyrost portfela obligacji skarbowych przy spadającej relacji kredytów do PKB). Po trzecie, ryzyko to dodatkowo nasila bliska rekordowej w UE skala deficytu budżetowego. Dziś ryzyko pętli bankowo-rządowej można określić jako umiarkowane, ale z potencjałem narastania w scenariuszu pogorszenia się sytuacji fiskalnej.
Dla Polski jako gospodarki aspirującej do G20 obecne poziomy wskaźnika aktywów sektora bankowego do PKB i wskaźnika kredytów do depozytów są raczej objawem strukturalnego niedofinansowania gospodarki i nadmiernej roli długu publicznego, niż przejawem konserwatywnie, lecz optymalnie ukształtowanej skali sektora bankowego.
Polska z kredytem dla sektora niefinansowego około 30% PKB jest o wiele poniżej progu, przy którym pojawia się znany z kryzysu 2008 roku problem „zbyt dużo finansów w realnej gospodarce”.
Rok 2025 zamyka się dla polskiego sektora bankowego imponująco: rekordowym wynikiem netto, dwucyfrową rentownością kapitału i wyraźnym odrobieniem dystansu do średniej unijnej pod względem zwrotu na kapitale. Ten sam rok uwidacznia jednak ograniczenia obecnego modelu wzrostu – opartego w dużej mierze na wysokiej marży odsetkowej, nadpłynności i rosnącej ekspozycji na dług publiczny, przy relatywnie niskim poziomie kredytu dla sektora niefinansowego i jednych z najniższych w UE aktywów bankowych w relacji do PKB.
Z punktu widzenia stabilności finansowej to komfortowy punkt wyjścia: banki są dobrze skapitalizowane, płynne i – mimo wysokich obciążeń regulacyjnych – wykazują dużą odporność na szoki. Problem polega jednak na tym, że tak ukształtowany model sprzyja bardziej finansowaniu długu skarbu państwa, niż finansowaniu wzrostu gospodarki. Wysoki udział obligacji skarbowych w bilansach, rosnąca rola ryzyka prawnego oraz podwyższenie podatku CIT wzmacniają pętlę bankowo-rządową i ograniczają przestrzeń kapitałową sektora dla dalszego wzrostu akcji kredytowej w kolejnych latach.
ZMIENIONA MAPA SEKTORA: NOWI GRACZE
Rok 2025 przyniósł bardzo wyraźne przetasowania właścicielskie. Po pierwsze, VeloBank – powstały w wyniku przymusowej restrukturyzacji Getin Noble Banku – przeszedł z fazy „ratunkowej” do fazy wzrostu. W maju ogłoszono podpisanie umowy zakładającej przejęcie biznesu detalicznego Citi Handlowego, obejmującego także sieć oddziałów i usługi maklerskie, a jesienią KNF wyraziła zgodę na tę transakcję, której zakończenie zaplanowano na połowę 2026 roku. VeloBank z instytucji „post-resolution” stał się pełnoprawnym konkurentem w segmencie uniwersalnej bankowości detalicznej, a Citi koncentruje się w Polsce na strategii banku korporacyjno-instytucjonalnego.
Po drugie, doszło do zasadniczej zmiany w strukturze właścicielskiej trzeciego największego gracza na rynku. Banco Santander sprzedał 49% akcji Santander Bank Polska austriackiej Erste Group za około 6,8 mld euro, wyceniając bank na 2,2-krotność wartości księgowej. Santander zachowuje mniejszościowy udział (9,7% po niedawnym zbyciu części akcji w ramach przyspieszonej budowy księgi popytu) i obecność w segmencie consumer finance, jednak prawo kontroli nad trzecią co do wielkości instytucją w kraju przesuwa się do inwestora, dla którego Polska staje się pierwszym rynkiem w Europie Środkowo-Wschodniej.
Po trzecie, do Polski wkracza ponownie UniCredit – tym razem w modelu lżejszym kapitałowo, opartym na bankowości cyfrowej i usługach banking as a service. Przejęcie Aion Banku i zmiana marki na UniCredit oznacza powrót włoskiej grupy, która dekadę temu była głównym akcjonariuszem jednego z największych polskich banków. To dla sektora wyraźny sygnał, że nawet gracze, którzy wycofywali się z Polski w czasie poprzedniej fali dezinwestycji, dziś widzą tu potencjał i perspektywę wzrostu.
W sumie 2025 rok można więc opisać jako rok „drugiej fali” przetasowań właścicielskich – tym razem nie wymuszonych kryzysem, lecz podyktowanych strategiczną oceną atrakcyjności polskiego rynku na tle regionu.
RYZYKO PRAWNE I PODATKOWE JAKO NOWE STAŁE MODELU BIZNESOWEGO
Równolegle do zmian właścicielskich utrwala się trend, o którym NBP pisze w kolejnych raportach o stabilności systemu finansowego: główne ryzyka dla banków w Polsce mają charakter prawny i regulacyjny, nie zaś finansowy. Banki nadal ponoszą wysokie koszty sporów wokół kredytów walutowych, a niepewność interpretacji przepisów o ochronie konsumenta może rozlać się na kredyty złotowe. Do tego dochodzi reforma architektury stóp procentowych. Uruchomienie nowego wskaźnika POLSTR i projekt stopniowego wygaszenia WIBOR-u wymaga konwersji milionów umów. Choć reforma architektury stóp procentowych była sprawdzonym i niekontrowersyjnym procesem w innych krajach UE, które przechodziły przez analogiczną reformę, w Polsce tworzy ona potencjalne ryzyka sporów o sposób konwersji.
Na to wszystko nakłada się kolejna fala obciążeń fiskalnych. Pod koniec 2025 roku przyjęto ustawę podnoszącą stawkę CIT dla banków z 19% do 30% w 2026 roku, 26% w 2027 roku i 23% w latach kolejnych, przy jednoczesnym stopniowym obniżaniu podatku od niektórych instytucji finansowych. Z punktu widzenia budżetu to szybki sposób na zwiększenie dochodów w obliczu rosnących wydatków, zwłaszcza obronnych. Z punktu widzenia sektora bankowego, ograniczają one zdolność do finansowania dalszego wzrostu akcji kredytowej z wypracowywanego kapitału w kolejnych latach.
REKORDOWY ROK JAKO TEST DOJRZAŁOŚCI
Rok 2025 zamyka się dla polskiego sektora bankowego imponująco: rekordowym wynikiem netto, dwucyfrową rentownością kapitału i wyraźnym odrobieniem dystansu do średniej unijnej pod względem zwrotu na kapitale. Ten sam rok uwidacznia jednak ograniczenia obecnego modelu wzrostu – opartego w dużej mierze na wysokiej marży odsetkowej, nadpłynności i rosnącej ekspozycji na dług publiczny, przy relatywnie niskim poziomie kredytu dla sektora niefinansowego i jednych z najniższych w UE aktywów bankowych w relacji do PKB.
Z punktu widzenia stabilności finansowej to komfortowy punkt wyjścia: banki są dobrze skapitalizowane, płynne i – mimo wysokich obciążeń regulacyjnych – wykazują dużą odporność na szoki. Problem polega jednak na tym, że tak ukształtowany model sprzyja bardziej finansowaniu długu skarbu państwa, niż finansowaniu wzrostu gospodarki. Wysoki udział obligacji skarbowych w bilansach, rosnąca rola ryzyka prawnego oraz podwyższenie podatku CIT wzmacniają pętlę bankowo-rządową i ograniczają przestrzeń kapitałową sektora dla dalszego wzrostu akcji kredytowej w kolejnych latach.
Dla gospodarki, która aspiruje do trwałego miejsca w gronie G20, kluczowym wyzwaniem staje się więc nie tyle utrzymanie bieżącej rentowności banków, ile przełożenie ich siły kapitałowej na realne finansowanie transformacji energetycznej, cyfrowej i obronnej.
Rok 2026 można odczytać jako test dojrzałości, sprawdzian, czy Polska potrafi wykorzystać „czas żniw” w sektorze bankowym nie tylko do chwilowego podbijania dochodów budżetu państwa, lecz także do zbudowania podstaw długofalowego wzrostu gospodarczego w oparciu o zdrowe fundamenty swojego sektora bankowego.
DR INŻ. MAREK LUSZTYN, adiunkt w Instytucie Bankowości, Kolegium Ekonomiczno-Społeczne SGH. Z bankowością związany od blisko 30 lat. Obecnie wiceprezes zarządu mBanku ds. zarządzania ryzykiem. Wcześniej w zarządzie Banku Pekao S.A. pełnił funkcję prezesa zarządu oraz wiceprezesa zarządu nadzorującego pion zarządzania ryzykiem. Przez 10 lat, pracując w Londynie, Monachium i Mediolanie, odpowiadał za globalne funkcje zarządzania ryzykiem w międzynarodowych strukturach Grupy Unicredit, poprzedniego głównego akcjonariusza Banku Pekao S.A. Przewodniczący Rady Nadzorczej Systemu Ochrony Banków Komercyjnych S.A.