Local content w sektorze finansowym – między suwerennością a efektywnością
1 czerwca 2026 r., pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie, odbyła się debata PAP Biznes pt. „Local content w sektorze finansowym – między suwerennością a efektywnością”, w której m.in. udział wziął prof. dr hab. Lech Kurkliński, wicedyrektor Instytutu Finansów Korporacji i Inwestycji w Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie SGH.
Uczestnicy debaty rozmawiali na temat szeroko dyskutowanej w środowisku kwestii local contentu (dosł. lokalna zawartość) z perspektywy potrzeb i wyzwań sektora finansowego. Zastanawiali się, czy wymogi local contentu wzmacniają stabilność systemu finansowego, czy jednak ograniczają jego konkurencyjność?
Local content to koncepcja ekonomiczna i polityczna, która w ostatnich latach zyskała na znaczeniu w Polsce i na świecie. Polega na tym, by przy realizacji dużych inwestycji, zwłaszcza finansowanych ze środków publicznych lub realizowanych przez spółki Skarbu Państwa, część pracy, towarów i usług była dostarczona przez krajowe firmy, a zyski i podatki pozostawały w kraju. W kwietniu 2026 r. Ministerstwo Aktywów Państwowych, po długich pracach specjalnego zespołu, przedstawiło oficjalną definicję, która ma być podstawą do tego, by miliardy złotych wydawane na projekty strategiczne nie wypływały za granicę, ale budowały kapitał rodzimych firm.
Dr Tadeusz Białek, prezes Zarządu Związek Banków Polskich, powołał się na słowa ministra aktywów państwowych Wojciecha Balczuna podczas otwarcia tegorocznego EKF o tym, że w interesie państwa jest dbałość o local content i wprowadzanie elementu „krajowości” do polityki przemysłowej państwa. „Natomiast jeśli chodzi o sektor finansowy, to sytuacja jest specyficzna” – zastrzegł.
„Mówiąc o local content (…), nie mówimy tylko o bankach z udziałem Skarbu Państwa. Bankiem krajowym w rozumieniu prawa bankowego, a więc takim, który odprowadza wszystkie podatki (…), podlega w pełni nadzorowi krajowemu, wszystkim krajowym regulacjom, jest również bank z kapitałem zagranicznym z polską licencją. W sensie formalnym, w sensie polskiego prawa, są to banki krajowe. W tym kontekście o bankach, które nie są local content, mówimy, że ktoś (z licencją – red.) spoza terytorium Polski, nie mając tutaj na miejscu formalnie założonego banku, oferuje finansowanie określonego przedsięwzięcia” – wyjaśnił dr Białek.
Dodatkowo wskazał, że polski sektor bankowy jest zbyt mały, żeby finansować duże inwestycje o charakterze strategicznym, takie jak chociażby dotyczące energetyki, na które będziemy potrzebować 1,6 bln złotych. „A na tę chwilę polski sektor finansowy dysponuje możliwością zaangażowania kapitałowego na poziomie 550 mln złotych” – zastrzegł.
Prezes Zarządu ZBP zaznaczył również, że pod względem konkurencyjności polski sektor bankowy odstaje od sektorów z innych państw członkowskich Unii Europejskiej. „Musimy praktycznie do każdej inwestycji kredytowej doliczać wartość podatku bankowego, podczas gdy żadna z tych instytucji niespełniających local contentu takiego wymogu nie ma” – wskazał.
Jak zatem zrównoważyć sytuację: zapewnić wsparcie dla lokalnych podmiotów i jednocześnie zapewnić finansowanie ogromnych projektów infrastrukturalnych?
Wyjaśniając złożoność problemu, ekspert SGH, prof. Lech Kurkliński, powołał się na przypadek Islandii podczas kryzysu finansowego zapoczątkowanego w 2007 r., a który w pełni wybuchł w 2008 r., kiedy to „trzy banki zrobiwszy uprzednio niesamowitą ekspansję (…); mając islandzką licencję bankową, weszły na rynki przede wszystkim Wielkiej Brytanii, Niemiec i Holandii”, gdzie zastał je kryzys finansowy. „Szczególnie w Wielkiej Brytanii pojawił się olbrzymi problem – upadłość banków z kapitałem zagranicznym i to z niewiele ponad 300-tysięcznej Islandii, a w konsekwencji malutki, islandzki system gwarantowania depozytów miał odpowiadać za depozyty milionów brytyjskich klientów” – wskazał specjalista w dziedzinie zarządzania, bankowości i finansów cyfrowych.
Dodał, że w Polsce po części też taki przypadek miał miejsce. Chodziło o Polbank, który był oddziałem greckiego banku (licencja wydana w Atenach). W chwili wybuchu kryzysu w Grecji, polskie władze obawiały się przypadku, podobnego do islandzkiego, czyli co się stanie, gdy Polbank upadnie – przypomniał prof. Kurkliński. I wyjaśnił, że uchwalono wówczas specjalną ustawę, która pozwalała bankowi przekształcić się z oddziału w bank krajowy, a dzięki temu polski Bankowy Funduszu Gwarancyjny (BFG) objął gwarancjami depozyty w tym banku.
Na zdjęciu od lewej Ilona Wołyniec, Lech Kurkliński, Krzysztof Telega, FOT. Karolina Cygonek, SGH
Jak podkreślił prof. Kurkliński, „w takich okolicznościach status kapitału zagranicznego, jak i dojrzałość instytucjonalna państwa jest bardzo ważna, m.in. nadzoru, który powinien w takich sprawach działać, z jednej strony dając otwartość do inwestowania, ale z drugiej strony również sprawując odpowiednią kontrolę”.
Przywołał także przykład rodzimych SKOK-ów. „W momencie, kiedy SKOK-i zostały objęte BFG (…), to wtedy BFG, czyli de facto inne banki (które to przez lata wpłacały środki do tego funduszu) zapłaciły za klientów upadłych SKOK-ów, w tym największego z Wołomina” – dodał. Zatem problemy mogą być zarówno z kapitałem zagranicznym, jak i krajowym.
Innym zagadnieniem, na które zwrócił uwagę profesor Lech Kurkliński było to, że polski sektor bankowy jest „w stanie permanentnej nadpłynności”. „Banki mają kłopoty z ulokowaniem swoich aktywów w kredyty. W związku z tym przeważają inwestycje w papiery dłużne, przede wszystkim skarbowe (…). Kłopot jest w odpowiednim popycie ze strony klientów, przede wszystkim przedsiębiorstw, na kredyt. W związku z tym, czy to jest kwestia local content czy nie, schodzi na dalszy plan, ponieważ sprawą podstawową stało się to, że klient prawie nie przychodzi po kredyt, pojawiła się bariera popytowa. W szczególności małe banki jak np. spółdzielcze, mają problemy z ulokowaniem kredytu nawet wśród MŚP” – wyjaśnił.
Ogólnie, eksperci wśród pozytywów wymogów local content wskazują większą odporność na szoki zewnętrzne, np. kryzysy banków-matek, lepszą kontrolę regulacyjną i nadzór nad instytucjami działającymi lokalnie, zmniejszenie ryzyka odpływu kapitału w sytuacjach kryzysowych, a także na silniejsze powiązanie finansowania z gospodarką krajową. Z kolei do czynników negatywnych zaliczają ograniczenie napływu zagranicznego kapitału i know-how, ryzyko protekcjonizmu i spadku efektywności sektora, a także mniejszą presję konkurencyjną, co może prowadzić do potencjalnie wyższych cen i niższej innowacyjności – przekazał Piotr Rożek, redaktor naczelny PAP Biznes.
Kluczowe więc jest znalezienie optymalnej równowagi pomiędzy kapitałem krajowym i zagranicznym i odpowiedź na pytanie, czy local content powinien być bardziej zachętą rynkową czy obowiązkiem regulacyjnym?
Debata był transmitowana na żywo na stronie biznes.pap.pl.
Paneliści:
Wojciech Przybył, wiceprezes Zarządu Alior Bank;
Krzysztof Telega, wiceprezes Zarządu Agencja Rozwoju Przemysłu;
prof. Lech Kurkliński, Instytut Finansów Korporacji i Inwestycji, Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie SGH;
Ilona Wołyniec, dyrektorka Pionu Relacji z Klientami Strategicznymi i Finansowania Projektów, PKO BP;
dr Tadeusz Białek, prezes Zarządu Związek Banków Polskich.
Zachęcamy także do obejrzenia komentarza prof. Lecha Kurklińskiego na temat braku regulacji w sektorze kryptowalut – materiału filmowego zrealizowanego przez PAP dla SGH.