Daron Acemoglu na Impact’26: Demokracja na świecie jest w odwrocie i wielokryzysie

zdjęcie mężczyzny na tle kolorowego ekranu

Demokracja na świecie jest w odwrocie i wielokryzysie. Nie spełniła bowiem w pełni obietnic, jakie w niej pokładano, co można postrzegać jako dwa rodzaje problemów, które nazywam „grzechami zaniechania” i „grzechami działania” – powiedział laureat „Nobla z ekonomii” Daron Acemoglu z Massachusetts Institute of Technology (MIT) w wystąpieniu pt. „Kto zyska, kto straci? Walka o dobrobyt w erze sztucznej inteligencji”, inaugurującym Impact’26. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie jest partnerem merytorycznym tego kongresu.

Według Acemoglu pod wieloma względami demokracja przechodzi kryzys, który ma wielowymiarowy charakter. „Najważniejsze jest to, że ludzie mają znacznie mniejsze zaufanie do procesów demokratycznych i znacznie rzadziej angażują się w życie demokratyczne” – podkreślił noblista.

Jego zdaniem jeszcze bardziej niepokojące jest to, że w wielu miejscach na świecie, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, obserwuje się bardzo wyraźny spadek zaufania do instytucji. „Upadłe” – jak to ujął – instytucje demokratyczne, zwłaszcza Kongres, cieszą się obecnie bardzo niewielkim zaufaniem. „W latach 60. i 70. zaufanie to wynosiło ok. 50%, dzisiaj wynosi mniej niż 10%” – podkreślił. 

„Demokracja nie spełniła w pełni obietnic, jakie w niej pokładano. Można to postrzegać jako dwa rodzaje problemów, które nazywam >>grzechami zaniechania<< i >>grzechami działania<<. Grzechy zaniechania dotyczą lepiej wykształconych grup społecznych, które od lat 80. XX w. zyskały coraz większy wpływ na proces polityczny. Polegały one na ignorowaniu trudności, z jakimi borykała się reszta społeczeństwa, a zwłaszcza kwestii zatrudnienia, dobrobytu, nierówności i utraty miejsc pracy” – tłumaczył noblista.

Ale „musimy też zastanowić się nad tym, co sprawiło, że prosta demokracja odniosła taki sukces i jest tak inspirująca, że ludzie w Europie Wschodniej i Ameryce Łacińskiej naprawdę ryzykowali życie i zdrowie, aby walczyć o instytucje demokratyczne? I dlaczego demokracja faktycznie była w stanie zapewnić taki wzrost gospodarczy wraz ze wszystkimi związanymi z nim korzyściami?” – dodał Acemoglu.

Ekonomista wskazał, że demokracja liberalna obiecała działania na rzecz zapewnienia powszechnego dobrobytu, czyli wzrostu gospodarczego w połączeniu z innymi aspektami. 

„Każda grupa społeczna, niezależnie od miejsca zamieszkania, płci, wykształcenia czy umiejętności, miała czerpać korzyści z tego procesu wzrostu. (Demokracja – red.) obiecywała również usługi publiczne, edukację, opiekę zdrowotną, infrastrukturę oraz warunki sanitarne, które zapewniały ludziom możliwości i bezpieczeństwo. A co najważniejsze, oczywiście, dawała obietnicę głosu i samorządności – ludzie mieli uczestniczyć we własnym sprawowaniu rządów, dzięki czemu nie podlegali kontroli” – wyjaśnił Acemoglu.

Zastrzegł przy tym, że gdyby zapytać kogoś żyjącego w średniowieczu o te procesy i obietnice, to by ich nie zrozumiał. Jednak – jak ocenił Acemoglu – niezwykłe jest to, że liberalna demokracja zaczęła w znacznym stopniu spełniać te obietnice od XX w., kiedy siły liberalno-demokratyczne zaczęły skupiać się wokół stanowisk rządowych, zwłaszcza po II wojnie światowej. Wówczas „w wielu obecnie uprzemysłowionych krajach nastąpił szybki wzrost gospodarczy, gwałtownie wzrosła oferta usług publicznych, a procesy demokratyczne w większości przypadków funkcjonowały prawidłowo. Było to częściowo zasługą technologii. Technologia tamtej epoki, w szczególności produkcja masowa, w połączeniu ze wzrostem gospodarczym, a zwłaszcza z większymi inwestycjami przedsiębiorstw, rozszerzaniem produkcji i wprowadzaniem nowych technologii, przyczyniła się do powszechnego dobrobytu. Jedynym sposobem, w jaki można było to osiągnąć, było zatrudnienie większej liczby pracowników” – tłumaczył Daron Acemoglu.

Widać to było na przykładzie takich firm jak Ford i General Motors w pierwszych dwóch dekadach XX w., kiedy to tak bardzo potrzebowały one pracowników, że wysyłały swoich agentów we wszystkie zakątki Stanów Zjednoczonych, aby pozyskać robotników – często niewykwalifikowanych ludzi, którzy mogli pracować na linii produkcyjnej, ponieważ firmy te desperacko poszukiwały siły roboczej. „A kiedy bardzo potrzebujesz pracowników w systemie demokratycznym, w którym nie można nikogo zmuszać, musisz ich zatrudnić i zapłacić im wyższe wynagrodzenie” – zaznaczył ekonomista.

Można dokonywać redystrybucji, co  – jak podkreślił Acemoglu – odgrywa bardzo ważną rolę, co udowodniły kraje skandynawskie, ale sama redystrybucja nie wystarczy, by osiągnąć powszechny dobrobyt. „Jeśli zależy nam na powszechnym dobrobycie, musimy stworzyć system gospodarczy, który zapewni wzrost płac szerokiej grupie społeczeństwa, tak aby ludzie odczuli wzrost swoich dochodów” – wskazywał.

Daron Acemoglu zwrócił uwagę, że wszystko zaczęło zmieniać się w erze postindustrialnej. Oprócz globalizacji i zmian instytucjonalnych istotnym czynnikiem były komputery, które odegrały kluczową rolę w każdym aspekcie tego procesu. Przede wszystkim komputery zwiększyły możliwości lepiej wykształconych pracowników. Zaczęło to tworzyć siłę, która według badań ekonomistów nadal sprzyjała zmianom technologicznym, co zaczęło z kolei przynosić korzyści bardziej wykwalifikowanym, lepiej wykształconym pracownikom, takim jak osoby z wyższym wykształceniem w większości krajów Europy Zachodniej. 

„Co jeszcze ważniejsze dla nierówności, komputery i technologie cyfrowe stały się platformą dla powszechnej automatyzacji. Zastąpienie pracy ludzkiej maszynami, a później algorytmami, oraz automatyzacja są tak ważne, ponieważ zerwały one związek między ekspansją rynku, wzrostem produkcji, postępem technologicznym a wspólnym dobrobytem” – zaznaczył.

Noblista dodał, że wiele przedsiębiorstw mogło zmodernizować swoje procesy produkcyjne i zwolnić pracowników, tak jak uczyniło to kilka firm w USA w latach 90. i 2000., wraz z wprowadzeniem maszyn przemysłowych. 

Jednak według Acemoglu komputery mają również inne znaczenie. Zwiększają one rolę wykształconych grup społecznych. „W całym społeczeństwie, administracji, zarządzaniu i zasobach ludzkich komputery zwiększyły dostępność danych, a osoby potrafiące przetwarzać i wykorzystywać te dane stały się coraz ważniejsze nie tylko pod względem ekonomicznym, ale także społecznym (…) Stworzyło to warunki dla >>grzechów zaniechania<< i >>grzechów działania<<, o których wspomniałem. W szczególności wykształcone grupy zaczęły dominować, a przy okazji ignorowały nierówności i zablokowanie dostępu do bogactwa, co zaczęło odczuwać wiele innych grup społecznych” – argumentował Acemoglu.

Po nobliście w sesji inauguracyjnej głos zabrał premier Donald Tusk.

O „Noblu z ekonomii”, który za 2024 rok przypadł m.in. Daronowi Acemoglu, pisaliśmy na łamach Gazety SGH-życie uczelni (online): 

Nagroda Banku Szwecji w dziedzinie nauk ekonomicznych 2024 dla Darona Acemoglu, Simona Johnsona i Jamesa A. Robinsona | Gazeta SGH

A także na łamach wydania drukowanego – w Gazecie SGH:

W uznaniu wybitnej inteligencji naturalnej i sztucznej | Gazeta SGH

Laureaci „Nobla z ekonomii”, w tym Acemoglu, przeprowadzili nowatorskie badania nad tym, co wpływa na dobrobyt gospodarczy krajów w dłuższej perspektywie. Ich spostrzeżenia dotyczące wpływu instytucji na dobrobyt pokazują, że praca na rzecz wspierania demokracji i instytucji inkluzywnych (sprzyjających włączeniu społecznemu – red.) jest ważnym sposobem na promowanie rozwoju gospodarczego.

FOT. Impact'26

Więcej zdjęć na Flikrze