Wywiadowca - o Adamie Steinbornie (1903-1982), uczestniku powstania warszawskiego, studencie i asystencie WSH/SGH

grafika przedstawiająca zdjęcie powstańca warszawskiego, studenta WSH, a także zdjęcia z powstania'44, na dole biało-czerwona flaga, znaczek Polski Walczącej, Pamiętamy

W powstaniu warszawskim Adam Steinborn walczył w Śródmieściu w zwiadzie AK, a po jego upadku działał jeszcze przez pewien czas i to bardzo skutecznie w strukturach podziemnego wywiadu. Łączył ekonomię z praktyką życia gospodarczego, a zwłaszcza z handlem zagranicznym, który był mu tak bliski. O Adamie Steinbornie, absolwencie WSH z 1927 roku i od 1946 r. asystencie w Katedrze Gospodarki Krajów Europy Środkowej SGH, z okazji 79. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego pisze dr Paweł Tanewski.

W latach okupacji niemieckiej w Warszawie bez problemu udawał się do siedziby SS i gestapo w Alei Szucha mieszczącej się w reprezentacyjnym budynku przedwojennego Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Świetne maniery, towarzyskie obycie, znajomość niemieckiej kultury i prezenty, jakie wręczał wysoko postawionym funkcjonariuszom aparatu terroru sprawiały, że chętnie z nim rozmawiano, a nawet goszczono w gabinetach ówczesnych władz okupacyjnych.

Oficjalnie był tylko przedstawicielem polskiego kupiectwa, zmuszonego ze względów gospodarczych do kontaktów z okupantem i dyrektorem jednej z Rejonowych Hurtowni Aprowizacyjnych rozprowadzającej towary na kartki, faktycznie natomiast – oficerem wywiadu Armii Krajowej, rozpoznającego przez kilka lat kwaterę główną wroga. Doskonale orientował się w rozkładzie pomieszczeń gmachu, który często odwiedzał, znał stanowiska, nazwiska i organizację rozpracowywania polskiego podziemia, co przyczyniło się m.in. do skutecznego zamachu na Franza Kutscherę (1904-1944), a także ocalenia wielu osób przesłuchiwanych na Szucha.

Niemcy też wykazywali się czujnością i podejrzewali go, a właściwie byli pewni, że gra podwójną rolę, tyle że gra toczyła się w białych rękawiczkach i chodziło w niej o to, kto kogo, czyli przechytrzenie przeciwnika bez używania, przynajmniej do pewnego czasu, brutalnych metod. Przed każdą rozmową był dokładnie instruowany przez swego dowódcę w AK, Kazimierza Leskiego (1912-2000), jakie ma zadawać pytania i w jaki sposób prowadzić rozmowę.1  Czasem też udawało się mu uzyskać u Niemców złagodzenie pewnych przepisów okupacyjnych, a nawet ocalenie przetrzymywanych przez nich zakładników.2 

Pomagało mu też trochę nazwisko. Jego pradziad Johann został w czasie Wiosny Ludów 1848 roku usunięty z niemieckiego uniwersytetu, został guwernerem na Pomorzu, ożenił się z Kaszubką i zaczął odchodzić od niemczyzny.3  Wytrwał na tym niebezpiecznym froncie przez cztery lata, aż do wybuchu powstania warszawskiego, a nawet nieco dłużej, gdyż pewne kontakty z Niemcami utrzymywał już po jego upadku, nadal służąc w wywiadzie AK.    

Wywiadowca, Adam Steinborn, absolwent WSH z 1927 roku, tak bardzo przejął się tematem przygotowywanej pracy doktorskiej o międzynarodowym handlu herbatą, że już w 1928 roku podjął pracę u „Szumilina”, w znanej warszawskiej firmie sprzedającej herbatę, a w 1931 roku porzucił asystenturę na uczelni, całkowicie poświęcając się działalności przedsiębiorczej.4  Niedawno zresztą się ożenił, urodziła się córka, więc pieniądze były potrzebne, znacznie większe niż te, które WSH mogła zaoferować młodemu uczonemu. Największy sukces osiągnął, obejmując w 1938 stanowisko dyrektora Krajowej Hurtowni Herbaty, co wiązało się m.in. z wprowadzeniem dwa lata wcześniej przez ministra skarbu i wicepremiera odpowiedzialnego z za sprawy gospodarcze Eugeniusza Kwiatkowskiego (1888-1974), ograniczeń dewizowych. Importerzy musieli występować do władz o przydział dewiz na przywóz towarów uznanych za niezbędne dla funkcjonowania gospodarki kraju. Wprawdzie konsumpcja herbaty, podobnie jak i innych używek, była w Polsce, w porównaniu z krajami europejskimi na bardzo niskim poziomie,5 ale był to rynek rozwojowy. Dziś powiedzielibyśmy wschodzący. Dzięki zręcznym posunięciom przedsiębiorców herbacianych uzyskiwali oni niezbędne przydziały dewiz.6  Steinborn zajmował też wysokie stanowiska w samorządzie gospodarczym. Zasiadał we władzach warszawskiej Izby Przemysłowo-Handlowej i Stowarzyszenia Kupców Polskich. 7

skan pierwszej strony albumu Adama Steinborna, studenta WSH

W powstaniu warszawskim Steinborn walczył w Śródmieściu w zwiadzie AK, a po jego upadku działał jeszcze przez pewien czas i to bardzo skutecznie w strukturach podziemnego wywiadu. 5 sierpnia wszedł wraz z kilkoma innymi oficerami AK do siedziby znanej firmy herbacianej „Pluton” i zajął wszystkie posiadane przez nią zapasy żywności, którą wydawano później wyłącznie za zgodą szefa intendentury AK. Innym razem, wspominał jego przyjaciel z branży herbacianej Kordian Tarasiewicz, „Podczas Powstania, mój przyjaciel Adam Steinborn, (który – PT) był dowódcą odcinka AK na Miodowej (…) po jakimś czasie zauważył, że żołnierze na barykadzie przy placu Zamkowym są dziwnie weseli. Okazało się, że kopiąc głęboką fosę natrafili na drugą kondygnację piwnic, gdzie znaleźli wina i wódki. Starka ‘W-Z’ pochodziła zatem z trzeciej kondygnacji piwnic ‘Simona i Steckiego’. Jakież bogactwa kryły warszawskie podziemia”.8

W czasie powstania Steinborn pośredniczył w kontaktach pomiędzy dowódcami Starówki i Żoliborza, usiłując doprowadzić do ich bliższej współpracy. Niestety, zwyciężyły osobiste ambicje i brak woli współdziałania. W jego ocenie możliwe też było przedarcie się na pomoc walczącej Warszawie żołnierzy zgrupowania Kampinos, co nie zostało zrealizowane z powodu złej woli dowództwa AK na Żoliborzu.

Po upadku powstania, wykorzystując dawne kontakty z warszawskim  gestapo, Steinborn  udał się z trudną i niebezpieczną misją do Torunia. Doprowadził do wyeliminowania fikcyjnej organizacji konspiracyjnej stworzonej przez Niemców o nazwie „Orzeł Biały”. Patrioci którzy nawiązywali z nią kontakt wpadali bowiem bardzo szybko w ręce Gestapo.9  W 1946 roku przypomniał sobie o SGH i po raz kolejny został asystentem, tym razem w Katedrze Gospodarki Krajów Europy Środkowej. Łączył ekonomię z praktyką życia gospodarczego, a zwłaszcza z handlem zagranicznym, który był mu tak bliski. Zaangażował się w przedsiębiorstwie Transactor prowadzonym przez Mieczysława Broniewskiego (1893-1966),10 dopóki władze komunistyczne nie położyły Transactora domiarami podatkowymi w ramach bitwy o handel.11  Podobnie jak przed wojną i w latach okupacji niemieckiej, Steinborn działał też w samorządzie gospodarczym, tyle że kontakty z władzami państwowymi okazały się mniej szczęśliwie.

W 1949 roku Steinborn został przez nowe władze Polski aresztowany, skazany na karę więzienia i zesłany do pracy przymusowej w kopani węgla kamiennego w Rokitnicy pod Zabrzem. Wyszedł na wolność w 1953 roku, ale został objęty zakazem pracy w handlu zagranicznym!12  Komunistyczna perwersja objawiła się w ten sposób z niezwykłą przewrotnością. W tej sytuacji Steinborn podejmował różne prace, m.in. w Centralnym Zarządzie Budowy Dróg Wodnych Ministerstwa Żeglugi. Zarabiał mało, więc pod pseudonimem Adam Toruński wydał Rozmówki niemieckie, pochodził bowiem z Torunia, a biegłą znajomość języka wyniósł z niemieckiego gimnazjum w tym mieście. Po uchyleniu zakazu pracy w handlu zagranicznym pracował w wielu instytucjach zajmujących się eksportem i importem (był wiceprezesem Izby Polsko-Belgijskiej, za co otrzymał po latach Belgijski Krzyż Oficerski Orderu Leopolda II), ale to nie wyczerpywało jego szerokich zainteresowań. W latach 70. opublikował fragmenty wspomnień. Zaczął też malować pastele i tłumaczyć z niemieckiego prace z historii sztuki. Córka Barbara, historyk sztuki, była w latach 80. kuratorem Zamku Królewskiego w Warszawie, a syn Grzegorz historykiem sztuki i fotografikiem.13  Steinborn odszedł na wieczną już służbę w stanie wojennym.14    

1. K. Leski: Życie niewłaściwie urozmaicone. Wspomnienia oficera wywiadu i kontrwywiadu AK, t. I, Oficyna Wydawnicza FINNA, Gdańsk 2009, s. 183 i 187.

2. A. Steinborn: Wspomnienia z lat 1939-1945, w: „Rocznik Warszawski” 1987, t. 19, s. 159-172. K. Leski, Życie…, s.188

3. K. Leski, Życie…, s. 174.

4. A. Steinborn: „Krajowa Hurtownia Herbaty”, dawniej Towarzystwo M. Szumilin”, podczas wojny, w: „Rocznik Warszawski”, t. 15, s. 371.

5. Roczne spożycie herbaty w przeliczeniu na jednego mieszkańca kształtowało się ona na poziomie około 50-70  gram. Dla porównania w Wielkiej Brytanii około 4,5 kilograma, ale wysypy brytyjskie to ewenement pod tym względem. Średnia statystyczna jest w tym wypadku wyjątkowo myląca, gdyż herbatę pito u nas tylko w pewnych, dobrze uposażonych środowiskach miejskich. Pomimo poprawy koniunktury gospodarczej pod koniec lat trzydziestych jej przywóz do Polski nigdy już nie osiągnął rekordowego poziomu z 1928 roku. K. Tarasiewicz: Kawa i herbata na ziemiach polskich. Handel, konsumpcja, obyczaje, Oficyna Wydawnicza SGH, Warszawa 2009, s. 64.  

6. Tamże, s. 372. Sytuacja była w pewnym sensie jednak kuriozalna. Importerzy kawy weszli w porozumienie z eksporterami wyrobów hutniczych, gdyż tylko eksporter jakiegoś produktu mógł, po jego wywiezieniu uzyskać przydział dewiz. Importer herbaty musiał zatem wcześniej sprzedać za granicą coś z polskiego żelaza lub stali.   

7. M. Ryńca, Steinborn, Adam, w: PSB, t. XLIII, wyd.PAN i PAU, Kraków-Warszawa 2004-2005, s. 309.

8. K. Tarasiewicz: Cały wiek w Warszawie, Veda, Warszawa 2005, s. 193 i 253.

9. A. Steinborn, Wspomnienia …, s. 180-186.

10. P. Tanewski: Wokół SGH. Domy-ludzie-zdarzenia, Oficyna Wydawnicza SGH, Warszawa 2012, s. 132.

11. M. Ryńca, Steinborn…, s. 310.  P. Tanewski: Wokół SGH. Domy – ludzie – zdarzenia, Oficyna Wydawnicza SGH, Warszawa 2012, s. 132.  

12. M. Ryńca, Steinborn…, s. 310.

13. Tamże, s. 310.

14. Cmentarz Powązkowski, kw. 69, rząd 2, miejsce 22.

 

 

dr Paweł Tanewski

starszy kustosz dyplomowany

Biblioteka SGH