Edukacja przyszłych liderów biznesu: czy polska szkoła uczy przedsiębiorczości?

kilka osób rozmawia na panelu podczas konferencji

Czy polska oświata przygotowuje do sprawczego działania na rynku, czy stanowi jedynie przygotowanie do egzaminów zewnętrznych? Z dyskusji ekspertów 10 września 2026 r. w Strefie SGH podczas XXXV Forum Ekonomicznego wynika, że system edukacji nie powinien być kursem przygotowawczym do egzaminu, ale musi nagradzać inicjatywę i dawać uczniom decyzyjność.

Współczesna szkoła zbyt często gubi to, co w biznesie jest najważniejsze, czyli odwagę do wdrażania pomysłów w życie. Jak zauważył prezes Centrum Edukacji Obywatelskiej Jędrzej Witkowski, system tkwi „w  kleszczach egzaminów zewnętrznych”, sprowadzając licea do roli powtórki przed maturą. Tymczasem przedsiębiorczości nie da się nauczyć z podręcznika, a powinno się ją zaszczepiać od najmłodszych lat, stawiając dzieci w sytuacjach decyzyjnych, od samodzielnego tworzenia zabawek w przedszkolu, przez wybór lektur, po rozwiązywanie rówieśniczych konfliktów.

Sedno tkwi w działaniu. Prezeska Fundacji Zwolnieni z Teorii Paula Bruszewska, podkreśliła, że kluczowe jest, aby młodzi ludzie wyszli do świata z własną inicjatywą i zmierzyli się z realnym odbiorem otoczenia. Jak wskazała,  uczniowie, którzy realizują własne projekty społeczne, po pięciu  latach mają lepszą pracę, częściej otwierają biznesy i bardziej wierzą we własne siły niż ich koledzy.

W Polsce istnieją już rozwiązania, które zachęcają młodych do działania. Podczas dyskusji w Strefie SGH były rektor, prof. Marek Rocki odnosił się do modelu SGH, w której DNA wpisana jest współpraca z praktykami biznesu i powszechny Indywidualny Tok Studiów, który przez brak sztywnych grup zajęciowych zmusza studentów do wzięcia odpowiedzialności za własną ścieżkę kształcenia, a naturalną potrzebę budowania relacji przekuwa w oddolną działalność w kołach naukowych i organizacjach studenckich. Z kolei dr Weronika Daniłowska z Zakładu Analizy Rynków SGH przypomniała o klasach akademickich SGH, gdzie licealiści dzięki narzędziom diagnostycznym uczą się rozpoznawać swoje realne kompetencje.

W dyskusji pojawiła się również inna konkluzja ekspertów: szkoła musi wreszcie wyjść poza schemat samej matury. Egzaminy zewnętrzne są potrzebne, by wyrównywać szanse, ale nie mogą być jedyną przepustką na studia. Uczelnie powinny wypracować metody rekrutacji, które docenią osiągnięcia pozanaukowe i działanie społeczne. Dopóki nie zaczną premiować takich inicjatyw w rekrutacji, praktyczne działanie wciąż będzie spychane na margines jako coś, co zabiera czas na tradycyjną naukę.

Oliwia, Cich, studentka SGH