Od pasji do rekordu Polski

zdjęcie nurka w wodzie z delfinami

Jeden oddech, 156 metrów pod wodą i rekord Polski. Podczas Basenowych Mistrzostw Polski oraz Pucharu Świata we freedivingu Jana Pieriegud, profesor w Instytucie Infrastruktury, Transportu i Mobilności SGH, stanęła na najwyższym stopniu podium w swojej kategorii, potwierdzając, że pasja i konsekwencja prowadzą do imponujących efektów.

Pierwszy start w zawodach tej rangi, które się odbyły w dniach 13–15 marca 2026 r. w Zatoce Sportu Politechniki Łódzkiej, oprócz złota w pływaniu w monopłetwie, przyniósł także trzy srebrne medale w pozostałych konkurencjach, co przełożyło się na pierwsze miejsce w klasyfikacji ogólnej w kategorii masters oraz piąte miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata CMAS (Światowej Konfederacji Sportów Podwodnych).

FOT. CMAS TV

Czym jest freediving, który w ostatnich latach cieszy się coraz większą popularnością bez względu na wiek? To nurkowanie na wstrzymanym oddechu – na odległość lub głębokość – w którym kluczową rolę odgrywa nie tylko przygotowanie fizyczne i techniczne, a także umiejętność wyciszenia umysłu, koncentracja i świadoma praca z oddechem. W przeciwieństwie do wielu innych dyscyplin, freediving polega nie tyle na rywalizacji z innymi, lecz przede wszystkim na budowaniu harmonii między własnym ciałem a umysłem. „To proces, w którym technika pływania, trening oddechowy i przygotowanie mentalne przekładają się na coraz lepsze efekty. Dużo w tym zakresie dała mi współpraca z Emilią Białą – wielokrotną rekordzistką Polski i wicemistrzynią świata we freedivingu” – mówi Jana Pieriegud. 

„Na co dzień swoje umiejętności doskonalę w warszawskim klubie Quest, którego misją jest łączenie pasji do nurkowania z rozwojem osobistym. Dla wielu osób tworzących społeczność freediverów to także sposób budowania głębszej relacji z naturą. W moim przypadku szczególne miejsce zajmują spotkania z niezwykłymi mieszkańcami mórz i oceanów – delfinami i wielorybami, które stały się dla mnie symbolem lekkości, radości i odnalezienia własnego rytmu” – dodaje Jana Pieriegud w rozmowie z Gazetą SGh-życie uczelni.

FOT. Arch. prywatne