O kosmosie trzeba opowiadać

Przedstawienie graficzne układu słonecznego

W Polsce sektor kosmiczny wciąż funkcjonuje w świadomości społecznej jako coś odległego i w pewnym sensie abstrakcyjnego. Tymczasem jest to jeden z fundamentów współczesnej gospodarki. Technologie satelitarne odpowiadają za komunikację, nawigację, synchronizację czasu, bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej i zarządzanie kryzysowe. Bez nich nie działałaby ani logistyka, ani sektor finansowy, ani coraz częściej administracja publiczna. To nie jest już obszar ciekawostek naukowo-technologicznych, tylko podstawa infrastruktury państwa. Rozwiązania robotyczne czy inżynierskie pomagają nam na co dzień.

Wymieniać można by długo, jak sektor kosmiczny ułatwia nasze życie – od obiektywów w smartfonach, przez filtry do wody, po wygodniejsze materace. I w tym kontekście to, czym zajmuję się na co dzień, czyli komunikacja sektora kosmicznego, przestaje być działaniem stricte wizerunkowym, lecz zaczyna pełnić funkcje edukacyjną i uświadamiającą. Jej rolą jest tłumaczenie złożonych procesów technologicznych na język decydentów politycznych, ale też studentów, uczniów i przedszkolaków, a na koniec „standardowego” odbiorcy, który musi zrozumieć, dlaczego eksploracja kosmosu jest potrzebna nam wszystkim. Bez tej często pracy u podstaw nawet najbardziej zaawansowane projekty pozostają niezrozumiałe, a tym samym trudne do obrony w debacie publicznej. Brak komunikacji oznacza w praktyce brak zrozumienia, a brak zrozumienia bardzo szybko przekłada się na brak długofalowego wsparcia. To problem, z którym muszą mierzyć się nawet najlepsze kosmiczne projekty znad Wisły.

Nie podlega dyskusji, że misja IGNIS była jednym z najważniejszych momentów dla polskiego sektora kosmicznego w ostatnich dekadach. Po raz pierwszy zrealizowano narodową misję naukowo-technologiczną na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) z udziałem polskiego astronauty. W jej ramach 13 eksperymentów przygotowanych przez krajowe instytuty, uczelnie i firmy zostało wyniesionych i przeprowadzonych na orbicie. Każdy z tych podmiotów zdobył flight heritage (potwierdzenie działania technologii w warunkach orbitalnych – red.), czyli niezwykle ważny czynnik dla pozyskiwania kontraktów w sektorze kosmicznym. Bez niego trudno uczestniczyć w kolejnych projektach, a szczególnie tych o najwyższym poziomie złożoności. Wraz ze zdobyciem doświadczenia lotnego można starać się o lepsze projekty, stać się bardziej wartościowym partnerem, a także pomyśleć o komercjalizacji technologii.

Graficzne przedstawienia notatnika i monitora

Efekty misji IGNIS są więc wielowymiarowe. Po pierwsze, polskie podmioty nabyły kompetencje w zakresie przygotowania eksperymentów do warunków mikrograwitacji. Po drugie, potwierdziły zdolność do pracy w ramach międzynarodowych łańcuchów dostaw i procedur Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Po trzecie, stworzono środowisko kilkuset specjalistów, którzy mają doświadczenie w pracy z infrastrukturą orbitalną i naziemną oraz znają misje kosmiczne „od kuchni”. To są bezcenne zasoby, które przekładają się na możliwości gospodarcze i technologiczne polskiego sektora w kolejnych latach.

Jednocześnie misja miała ogromny potencjał edukacyjny i społeczny. W naturalny sposób zwiększyła zainteresowanie kierunkami technicznymi i naukami ścisłymi. Pokazała każdemu w każdym wieku, że polskie projekty mogą trafiać na orbitę i być częścią globalnych programów badawczych. Na chwilę z powrotem spopularyzowała kosmos w Polsce. Ale żeby ten trend zachować, powinno się ten moment utrzymać, a także wzbudzić zainteresowanie i pozytywne emocje. Sprawić, żeby ludzie chcieli dowiedzieć się jeszcze więcej.

I tu niestety pojawił się problem. Po zakończeniu misji zabrakło komunikacji tam, gdzie powinna ona być najbardziej intensywna. Zbyt słabo tłumaczono odbiorcom, jakie walory naukowe obejmowały poszczególne eksperymenty, jakie mają znaczenie i kiedy można spodziewać się rezultatów. Nie wyjaśniano w wystarczającym stopniu, że część badań wymaga wieloletniej analizy i że brak natychmiastowych wyników nie oznacza braku efektów. Równocześnie nie zadbano o to, żeby pokazywać samą atrakcyjność misji.

W takiej sytuacji przestrzeń bardzo szybko wypełniła się uproszczeniami. Misja zaczęła być sprowadzana do poziomu wydarzenia jednorazowego, pozbawionego ciągłości. Zniknął jej wymiar technologiczny i gospodarczy, a w jego miejsce pojawiły się skróty myślowe, które nie oddały rzeczywistej skali przedsięwzięcia. To jest klasyczny przykład sytuacji, w której brak komunikacji nie oznaczał neutralności, tylko oddanie pola przypadkowym narracjom. W rezultacie dotarliśmy nawet do momentu, w którym część Polek i Polaków w ogóle nie wierzy, że Sławosz Uznański-Wiśniewski był w kosmosie.

Dobra komunikacja sektora kosmicznego musi działać inaczej. Powinna być procesem, a nie reakcją. Powinna rozkładać w czasie opowieść o projekcie – od przygotowania, przez realizację, po analizę wyników i tworzenie jej „dziedzictwa”. I wreszcie, powinna konsekwentnie budować zrozumienie tego, że inwestycje w sektor kosmiczny przekładają się na konkretne korzyści gospodarcze, od nowych technologii po wysoko kwalifikowane miejsca pracy.

To niezwykle ważna rola osób zajmujących się komunikacją w naszym sektorze: PR-owców, popularyzatorów nauki, dziennikarzy i influencerów. Każdy z nas musi wytłumaczyć zależność między nauką, technologią i gospodarką. Musimy pilnować, żeby takie projekty jak IGNIS nie znikały z debaty publicznej po zakończeniu fazy najbardziej medialnej, tylko były obecne w kontekście swoich przyszłych rezultatów.

Wręczenie doktoratu honoris causa jest jednym z takich momentów, w których możemy tę dyskusję zakotwiczyć na nowo. I już to robimy! Zaledwie kilka dni po uroczystości w SGH spotkaliśmy się w Centrum Nauki Kopernik, gdzie osoby realizujące eksperymenty podczas misji miały szansę porozmawiać z dziennikarzami oraz naukowymi influencerami i pokazać efekty swojej pracy. Spotkanie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem.

I co ważne, na tym nie kończymy. Działamy dalej, żeby płomień misji IGNIS rozgorzał na nowo i inspirował każdego z nas. Bo jak powiedział Sławosz zaraz po dotarciu na orbitę: „Kosmos dla wszystkich”. 


Maciej Myśliwiec

MACIEJ MYŚLIWIEC, założyciel Space Agency
Ekspert sektora kosmicznego, specjalizujący się w budowaniu strategii komunikacyjnych, relacjach medialnych, pozycjonowaniu technologii oraz rozwoju współpracy pomiędzy przemysłem, nauką i administracją publiczną. Wspiera firmy technologiczne, instytucje badawcze oraz organizacje działające w obszarze New Space, deep tech i zaawansowanych technologii, pomagając im skutecznie komunikować innowacje, budować rozpoznawalność oraz rozwijać międzynarodowe relacje biznesowe.