Władza w znakach spisana – GGI i slogany chińskiej polityki

Czerwona mapa Azji z budynkami na części chińskiej, w tle gwiazdy

Komunistyczna Partia Chin (KPCh) dominuje w Państwie Środka na wszystkich szczeblach władzy. Jej ścisły rdzeń – Stały Komitet Biura Politycznego – często określany jest metaforą „kolektywnego cesarza”. Chińczycy zdają się w ten sposób, mimo oficjalnej narracji, łączyć tysiąclecia historii z marksistowską ideologią. Reżim w Pekinie to swoista hybryda.

Władza cesarzy była przez wieki wertykalna. Rozchodziła się w dół drabiny państwa poprzez ministrów, gubernatorów i urzędników. Proces polityczny zawsze zaczynał się u szczytu, gdzie zasiadający na smoczym tronie władca kaligrafował edykty ozdobnymi znakami. Te znaki, przepisywane misternie przez kolejne poziomy skrybów, trafiały następnie do najdalszych zakątków kraju. Znamion tego mechanizmu można z przymrużeniem oka dopatrzyć się też współcześ-
nie. Co więcej, partyjne uwarunkowania chińskiej polityki jeszcze wzmocniły efekt przewodnich znaków, ustanawiając tradycję sloganów, propagowanych błyskawicznie, bo przez media, a obecnie w sieci.

Xi Jinping, obecny przywódca, sekretarz partii i przewodniczący „kolektywnego cesarza”, bardziej widocznie prowadzi państwo od jednego motta przewodniego do następnego. Dwie wcześ-
niejsze kadencje obfitowały w inne hasła, zmuszając badaczy oraz służby prasowe KPCh do odczytywania znaczeń kolejnych sloganów: Chińskiego snu (中国梦), Społeczeństwa zielonego i innowacyjnego (绿色创新型社会), Podwójnej cyrkulacji (国内国际双循环) czy Nowych sił produkcji (新质生产力). Wszystkie one, w mniej lub bardziej zawoalowany sposób, miały programować wdrożenia nowego wzorca rozwoju, którego zmieniające się Chiny z każdą dekadą potrzebują bardziej. Demografia, wzrost kosztów pracy i degradacja środowiska pchają Pekin ku nowym technologiom i zasilającej je odnawialnej energii (Made in China 2025). Z kolei rosnąca presja zagraniczna i pełzający spór wokół Tajwanu kierują chińską gospodarkę w stronę Inicjatywy Pasa i Drogi (一带一路, BRI).

Trzecia kadencja Xi niesie ze sobą zmianę. Zapisane znakami hasła zmieniają charakter. Promocja nowoczesności oczywiście nie przemija, ale przesuwa się na dalszy plan partyjnych priorytetów. W jej miejsce „kolektywny cesarz” sufluje światu tzw. globalne inicjatywy. Od czasu pandemii COVID-19 ogłoszono cztery z nich. Na szczególną uwagę zasługuje wydana w 2025 r., a niezbyt krzykliwa w tytule Global Governance Initiative – GGI (全球治理倡议). Czymże jest governance? To sposób rządzenia, w jaki państwa i organizacje podejmują decyzje, koordynują działania i reguły politycznej gry, nie tylko za pomocą formalnej władzy, ale także przez współpracę wielu aktorów. Odnosi się do całego procesu kształtowania ładu, obejmującego normy, instytucje i formaty współpracy – te oficjalne: konsultacje i szczyty, i te mniej oczywiste: kontakty i wpływy miękkie.

Chińska GGI jest propozycją reformy systemu światowego poprzez wzmocnienie znaczenia Organizacji Narodów Zjednoczonych jako centralnej instytucji, promowanie wielobiegunowości czy zwiększenie roli państw rozwijających się (ChRL mimo drugiego miejsca w rankingu PKB i zaawansowanej bazy produkcyjnej wciąż przedstawia się jako państwo rozwijające się). W chińskiej narracji inicjatywa ma prowadzić do bardziej „sprawiedliwego i inkluzywnego” ładu międzynarodowego, lepiej odzwierciedlającego zmieniający się układ sił i ograniczającego dominację Stanów Zjednoczonych, które coraz bardziej ignorują działania ONZ, a ich miejsce w wielu agendach… zajmują stopniowo Chiny.

Jednocześnie GGI budzi obawy. Dla państw średnich, jak Polska, których pozycja opiera się na bezpieczeństwie zbiorowym i pryncypiach prawa międzynarodowego, jest to szczególnie ryzykowne. Postulowana reforma nie jest tylko techniczną zmianą, lecz także próbą redefinicji zasad porządku globalnego według preferencji Pekinu. W praktyce może to prowadzić do osłabienia uniwersalnego charakteru praw człowieka, zwiększenia znaczenia zasady suwerenności rozumianej jako niemal absolutna nieingerencja i legitymizowania większego wpływu mocarstw na kształt instytucji międzynarodowych. 


Krzysztof Karwowski

KRZYSZTOF KARWOWSKI, wiceprzewodniczący Samorządu Doktorantów SGH