Wykład min. Krzysztofa Gawkowskiego na inaugurację roku akademickiego 2026/2027 w SGH
Wykład Krzysztofa Gawkowskiego, wicepremiera, ministra cyfryzacji, pełnomocnika rządu do spraw cyberbezpieczeństwa, na inaugurację roku akademickiego 2026/2027 w SGH*.
„Szanowni Państwo,
Magnificencjo Rektorze,
Drodzy Studenci,(…) Chciałbym zacząć od tego, że jesteśmy w szczególnym miejscu historii. Pan Rektor zaczął swoje wystąpienie dzisiaj od tego, że ten wykład będzie o przyszłości, ale on nie może być o przyszłości bez przeszłości.
Bo przeszłość zaczęła się dawno temu. Ale ta, która dotyczy naszego wykładu, dotyczy zaledwie 20 lat wstecz. I gdybyśmy spróbowali ją naszkicować na tej mapie ostatnich 20 lat, to trzeba powiedzieć uczciwie, że cyberodpowiedzialność w czasach cyberwojny zaczęła się bez żadnego wystrzału. Bo cyberwojna zaczęła się bez wystrzału. Zaczęła się w 2007 r., czyli 19 lat temu, kiedy pierwsze systemy państwa, bo tak trzeba mówić o cyberwojnie, zostały sparaliżowane. Działo się to w Estonii, czyli niedaleko nas (…). I działo się to przez okres trzech tygodni, kiedy wszyscy wtedy jeszcze nie zdawali sobie sprawy, że mamy do czynienia z wojną. Nie zdawali sobie sprawy, że mamy do czynienia z wojną, bo wojna przyszła po cichu. Nie wjechały czołgi, nie przyleciały samoloty, nie spadły bomby. A państwo zostało sparaliżowane. Na tyle mocno sparaliżowane, że przez kilka następnych tygodni nie mogło sobie poradzić z przywróceniem normalnego życia obywateli. W różnych miejscach. Bo i w administracji, i w wojsku, i w gospodarce.
I te 19 lat, gdybyśmy skrócili do pigułki, to dzisiaj jesteśmy cały czas na tej cyberwojnie, tylko państwa, narody i społeczeństwa zaczęły ją bardziej rozpoznawać. Zaczęły zdawać sobie sprawę, że cyberwojna trwa.
Ale będąc na inauguracji roku akademickiego tutaj, na SGH, powinniśmy też skupiać się na liczbach, prostych danych. Na tym, jak te elementy państwa cyfrowego weszły do życia obywatela i jak bardzo cyberodpowiedzialność stała się też odpowiedzialnością za gospodarkę i za to, ile pieniędzy możemy utracić.
Ta historia toczyła się szybko, ale nie tak szybko, żebyśmy dzisiaj mogli ominąć ją i skupić się na roku 2026. Po dekadzie, w roku 2017, mieliśmy jeden z największych ataków cybernetycznych na świecie, który dotknął wielu firm na świecie, (…) które sparaliżowały życie milionów obywateli. Zaczęło się od jednego kliknięcia, od aktualizacji programów firmy, która na Ukrainie obsługiwała systemy kadrowo-płacowe. Jedno kliknięcie i aktualizacja, która doprowadziła do tego, że na Ukrainie, a później w całej Europie i w dużej części świata straciliśmy kontrolę nad firmami, które opiekowały się chociażby logistyką czy żeglugą morską.
Duńska firma, która obsługuje jedną piątą rynku całego świata, jeżeli chodzi o logistykę kontenerów, została sparaliżowana tak bardzo, że musiała odtwarzać swoje dane z backupu, który okazało się, że z kilkudziesięciu lokalizacji na świecie przetrwał tylko w jednym miejscu, w Ghanie, w Afryce. I nie dlatego, że był dobrze zabezpieczony. Tylko dlatego, że tam w Ganie, w Afryce tego dnia wyłączyli prąd, przypadkiem.
(…) Pójdźmy dalej (…). Amerykański wywiad szacował, że ten atak z 2017 r. kosztował gospodarkę świata 10 mld dolarów. To jest rok 2017.
Rok 2021. Jedna z największych amerykańskich firm logistyki i transportu paliw. Całe Wschodnie Wybrzeże to właśnie ta jedna firma, która dostarcza paliwa do stacji benzynowych. Została sparaliżowana i ludzie nie mogli przez kilka godzin, a w niektórych miejscach kilka dni kupić paliwa na stacji benzynowej w Stanach Zjednoczonych, czyli w państwie, które statystycznie (…) jest najbardziej chronionym państwem w cyberprzestrzeni.
Z czego ten atak wynikał? VPN, czyli hasła, które mają gwarantować tę poufność w sieci, złamany dlatego, że ktoś nie zmieniał hasła przez trzy lata (…) w jednej z największych amerykańskich korporacji.2024 rok. Jedna z największych firm w Hongkongu, która ma zabezpieczenia sięgające wsparcia amerykańsko-izraelskiego, została okradziona na 25 mln dolarów jednym spotkaniem. Na to spotkanie został zaproszony dyrektor finansowy. Na spotkaniu było kilkanaście osób z zarządu, byli inni pełnomocnicy firmy. Wszyscy na spotkaniu online potwierdzili dyrektorowi finansowemu, że trzeba zrobić ten przelew. On ten przelew zrobił. Okazało się, że tego spotkania nigdy nie było. On na nim był, ale wszystkie postaci były wygenerowane przez sztuczną inteligencję i całe spotkanie okazało się mistyfikacją.
W końcu Polska, rok 2024. Słyszeli Państwo o tym pewnie, jak pojawił się atak na Polską Agencję Prasową. Atak na najważniejszą agencję w Polsce, bo ta agencja wysyła informacje do wszystkich rad, telewizji, na portale internetowe, które w czasie rzeczywistym publikują to, co ona podaje. Bo ma duże zaufanie. I wtedy, w 2024 r., PAP wysłał informację do wszystkich rozgłośni radiowych w Polsce i każdej telewizji, która była opisana tak: w Polsce będzie mobilizacja, de facto idziemy na wojnę z Ukrainą, będziemy tam wspierać polskim żołnierzem. Zrobiono to nieprzypadkowo w dobrej godzinie o 14, kiedy są najdłuższe serwisy radiowe. Po tym wiedzieliśmy, że to jest rosyjskie GRU (rosyjski wywiad wojskowy – red.). Ale nie samo skontrastowanie tego ataku tu jest ważne, tylko miejsce i czas, do którego się przyczynił, i skala, i dlaczego to się w ogóle udało. Jeden pracownik PAP-u (…) przekazał swój telefon, swoje urządzenie firmowe dziecku. Dziecko wgrało tam aplikację, grę, na której chciało pograć, która była zainfekowana. I doszło do tego ataku.
W końcu grudzień 2025 r. Przygotowujecie się do Sylwestra. Ja też. To zaledwie 9 miesięcy temu. Przygotowujecie się do Sylwestra z przekonaniem, że będzie taki, jak każdy kolejny w Polsce i na świecie. Jest wieczór. I przychodzi informacja, że Polska została zaatakowana, że zaatakowano w Polsce ponad 20 farm fotowoltaicznych, zaatakowano dwie duże elektrownie. Zaatakowano Polskę, w której ktoś – dzisiaj już wiemy kto, rosyjskie GRU – chce wyłączyć prąd w Sylwestra. My się obroniliśmy. Niemcy nie.
To jest świat, w którym żyjemy. Świat, w którym cyberodpowiedzialność dotyczy odpowiedzialności za człowieka, gospodarkę, za państwo, za świat. Dotyczy go daleko, bo dotyczy państw, ale dotyczy go też blisko – korporacji małych i dużych.
Rok 2025. Nie będę sięgał daleko w przeszłość, żebyście wyobrazili sobie, gdzie żyjemy. Lotniska w Brukseli, w Londynie Heathrow i w Berlinie sparaliżowane. Nie dlatego, że ktoś je zbombardował. Nie dlatego, że ktoś porwał samoloty. Po prostu system, dostawca systemu odpraw i boardingu został zhakowany. 217 lotów odwołanych. Jeden dostawca jednego systemu na lotniskach.
Fabryka, Wielka Brytania, wrzesień 2025 r. Znacie ją, bo to fabryka Jaguara i Land Rovera.
Fabryka, która została sparaliżowana na sześć tygodni. 5000 firm, kooperantów zostało zawieszonych i nie wypłacano im wynagrodzenia. Straty sięgnęły 2 mld funtów. Dlaczego to się wydarzyło? Bo na tym cyberataku ktoś chciał pokazać, że można sparaliżować fabrykę, a ktoś inny nie zmienił hasła i nie miał uwierzytelnienia dwuskładnikowego.Odpowiedzialne państwo zatem musi zdawać sobie sprawę, że żyjemy w miejscu i w czasie, w którym nowa technologia – która przyszła z radością do naszego życia, przyszła z radością, bo dała nam streaming, pracę zdalną, zajęcia zdalne, bo nowa technologia, która przyszła z odpowiedzią na pytania trudne i jak dotrzeć z szybką informacją i ona ją daje, jak poprawić komunikację i ona ją daje i jak sprawić, żeby każdy obywatel czuł się dobrze w swoim państwie, bo będzie korzystał z technologii – musi być też obarczona prostą odpowiedzią: nie ma nowoczesnego państwa, które się chce cyfryzować bez państwa odpowiedzialnego za cyfryzację. Nowa technologia musi iść w parze z odpowiedzialnością, bo tak jak przyszła do nas cyberwojna, tak może do nas przyjść cyberatak, który nie tylko sparaliżuje, ale wprost wyłączy usługi, które znamy.
Polska jest dzisiaj najbardziej atakowanym państwem w Unii Europejskiej. Dwa, trzy tysiące ataków dziennie. W co one są wycelowane? W infrastrukturę krytyczną, która jest dla nas codziennością, stałością, można powiedzieć dobrem, którego się nie spodziewamy, że ktoś nam wyłączy. To są ataki na wodę, kanalizację, gaz i prąd. Wprost: ataki, żeby nas pozbawić prądu w gniazdku, wody w kranie i sparaliżować nasze życie.
Nie da się zbudować odpowiedzialnego cyberbezpieczeństwa bez zaangażowania każdego obywatela. (…) Teraz sobie wyobraźcie, jak będzie wyglądało wasze życie bez waszego smartfonu czy telefonu, który macie przy sobie. Spróbujcie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy potraficie tak żyć. Więc każdy z nas, bez względu czy jest ministrem, studentem, pracownikiem akademickim, rektorem czy profesorem, bierze współodpowiedzialność za cyberbezpieczeństwo. Bo sieć globalnej transformacji oplotła nasze życie w taki sposób, że nie będziemy potrafili bez niej funkcjonować w gospodarce, w administracji, w armii. Ale nie będziemy też mogli funkcjonować tam, gdzie jest sport, rolnictwo. Nie będziemy mogli funkcjonować, bo idzie nowa siła. Mnożnik radości, ale i mnożnik zagrożeń. To sztuczna inteligencja. Ten mnożnik radości da nam chociażby odpowiedź na pytanie, jak szybko można wynaleźć nowy lek, wyleczyć z raka, postawić diagnozę onkologiczną, wskazać, że idzie powódź czy będziemy mieli suszę. Ale ten mnożnik sztucznej inteligencji, modeli językowych daje nam też odpowiedź na pytanie, że może z niego skorzystać ktoś, kto chce nam zrobić krzywdę. I skoro może ktoś nam zrobić krzywdę, bez względu czy dzisiaj jest wielką korporacją, dużym państwem czy samotnym wilkiem na mapie, który chce uderzyć w jakieś miejsce czułego systemu, to w obywatelu jest największa odpowiedzialność. I im więcej będzie odpowiedzi na to, że higiena cyfrowa musi stać się tym samym dla człowieka, czym higiena osobista, tym więcej warunków, że przejdziemy przez rewolucję i transformację cyfrową bezpiecznie.
To nie jest nowa rewolucja. Byliśmy w różnych rewolucjach. Baliśmy się wyprowadzać konia z kopalni. Wychodziły na ulice Londynu protesty, w których brało udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi protestujących, że koń w kopalni powinien być, bo nie będziemy mogli normalnie pracować. Zamieniliśmy silnik parowy, później silnik elektryczny, konia. Okazało się, że można nie pracować 16 godzin dziennie, a 8. Okazało się, że można bezpieczniej żyć i normalnie funkcjonować. To niesie cyfryzacja do gospodarki i życia obywatela. Będzie łatwiej, jeżeli będzie odpowiedzialnie. Jeżeli będzie odpowiedzialnie w myśli i w czynie, w prawie i w dojrzewaniu do technologii, technologia stanie się przyjazna. Ale muszą też być granice, bo w cyberwojnie nie ma granic ten, kto chce atakować. Musi więc je naszkicować ten, kto odpowiedzialnie się broni. Odpowiedzialność polega na tym, że człowiek stawia granicę, gdzie jest jego podmiot i człowieczeństwo. W sztucznej inteligencji trzeba go narysować samemu, bo szybko, a nawet bardzo szybko się rozwija.
To miejsce, to odpowiedzialność chociażby za wolność słowa. Obywatelowi wolność słowa każdego państwa przysługuje, bo jest do niego przypisana, bo to człowieczeństwo. Ale wolność słowa nigdy nie może przysługiwać modelowi językowemu, bo wtedy zatracimy człowieczeństwo. I w cyberodpowiedzialności ważne jest to, żebyśmy naszkicowali granice. Granice człowieczeństwa, narodowości, państwa i szeroko rozumianej wolności.
Technologii nie należy się bać, bo nie chciałbym, żeby ten wykład był o strachu. On ma być o odpowiedzialności. Technologię przez lata wdrażaliśmy odpowiedzialnie. Zawsze na niej coś straciliśmy. Zawsze dużo więcej zyskiwaliśmy. Jeżeli tak technologię będziemy wyrażali, to ta cyberodpowiedzialność w czasach cyberwojny będzie zawsze chroniła człowieka. A nowa technologia jest po to, żeby radość człowiekowi dawać, a smutków nie dostarczać. Poszukiwanie w tej sprawie jakiegokolwiek ustępstwa zawsze kończy się gorzej dla człowieka. Im człowiek umiał okiełznać nową technologię bardziej, tym bardziej był bezpieczny. Im społeczeństwo bardziej będzie ufało samo sobie, tym w świecie nowej technologii będzie gwarantowało sobie wolność w przyszłości. I niech to lekcja będzie dla Was, Młodzi Przyjaciele, że to Wy będziecie decydowali o tym, w jakim świecie żyjemy i jak ma ewoluować technologia: czy ma służyć interesowi człowieka, czy interes człowieka zostanie zawieszony gdzieś na kołku myślenia o tym, że technologia musi się rozwijać szybciej niż człowiek by chciał.
Nie o człowieczeństwo biją się komputery i modele językowe. To człowiek musi się bić o swoje miejsce w przyszłości, bo technologia dobrze wykorzystywana to technologia bezpieczna dla człowieka. Niech to będzie morał z naszej historii, który naszkicuje Wasze lata studiów, a w przyszłości da Wam szansę, że decydując o przyszłości Polski i świata, nigdy nie zdradzimy interesu człowieka.
Dziękuję bardzo".
*To jest transkrypcja wykładu z nagrania audio. Edycja: Gazeta SGH-życie uczelni.