Uniwersytety i ich rola w upowszechnianiu wiedzy – przykład Lipska

Trójwymiarowy obraz rąk prezentujących przezroczystą kulę ziemską z czapką absolwenta, wokół której znajdują się cyfrowe hologramy elementów edukacyjnych takich jak książki, wzory i dyplomy

Uniwersytety oraz instytuty badawcze, w których powstaje i gromadzona jest wiedza, zajmują szczególne miejsce w komunikacji nauki. Wszelkie rozważania na temat sposobów komunikowania badań i popularyzacji nauki odsyłają w pierwszej kolejności właśnie do nich. Pierwsze europejskie uniwersytety zostały powołane do życia w XI stuleciu: w 1088 r. utworzono uniwersytet w Bolonii, w 1096 r. powstał uniwersytet w Oksfordzie, a w 1100 r. zainaugurowała swą działalność paryska Sorbona. Przez niemal tysiąc lat wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie była rozpowszechniana i poddawana nieustannej rewizji na uniwersytetach.

Norman Davies, wybitny znawca dziejów Europy, autor wydanej w 1996 r. syntezy Europe. A History1, za kluczowe w idei uniwersytetu uznał przeświadczenie o jedności wiedzy i wzajemnym powiązaniu jej poszczególnych gałęzi. Brytyjski historyk dostrzegł tutaj ślad myśli Heraklita z Efezu (540–480 r. p.n.e.). Grecki filozof utrzymywał, że „wszystko jest jednością”, a także że „wszyscy uczestniczą w myśleniu”. „W naszej idei uniwersytetu jest jednak coś więcej niż tylko echo Heraklita” – przekonywał Davies w wykładzie programowym wygłoszonym 14 kwietnia 2026 r. podczas sesji inauguracyjnej Europejskiego Forum Nowych Idei w Warszawie (EFNI). „W średniowiecznej łacinie termin »universitas« wywodzi się od słowa »unus« oznaczającego jedność i czasownika »verso, versare, versavi, versatus«, który znaczy tyle co: obracać, zlewać albo przekształcać” – mówił. Uniwersytet w pierwotnym znaczeniu, czyli „Universitas magistrarium et scholarium” to społeczność (korporacja) tworzona przez „indywidualnych członków wspólnoty zjednoczonych wokół dążenia do pozyskiwania wiedzy”. Tak było przez wieki. Jednakże wraz z dynamicznym rozwojem nauki w XIX i XX wieku owa pierwotna jedność została utracona. Czasy, gdy uniwersytety w Europie opierały swą działalność na czterech filarach: teologia, prawo, medycyna i sztuki wyzwolone (literatura i matematyka), a jeden i ten sam uczony mógł być specjalistą w każdym z tych obszarów, minęły bezpowrotnie – przekonywał w wykładzie Norman Davies. „Uczeń brytyjskiej szkoły staje przed koniecznością wyboru specjalizacji już w wieku 15 lat” – argumentował. Co więcej, przepaść pomiędzy dwiema nieprzenikającymi się i nierozumiejącymi się kulturami, o której mówił w swym słynnym eseju z 1959 r. „The Two Cultures and the Scientific Revolution” Charles Percy Snow, coraz bardziej się pogłębia. „Proces fragmentacji wiedzy i różnicowania się dyscyplin sprawia, że obok siebie istnieją dwa światy” – mówił w Warszawie Davies. Z jednej strony mamy tych, którzy nie przeczytali choćby jednego wersu Szekspira, a z drugiej tych, którzy nie mają pojęcia, na czym polega drugie prawo termodynamiki. Warto też pamiętać, że już w XIX wieku całe obszary wiedzy stały się domeną placówek, które z definicji pozostawały poza systemem uniwersyteckim. Chodzi tu o akademie wojskowe, uczelnie specjalizujące się w naukach politycznych (prekursorką była założona przez Émile’a Boutmy’ego École libre des sciences politiques, dzisiejsza Sciences Po w Paryżu) oraz szkoły handlowe. Za pierwszą szkołę biznesową na świecie uznaje się założoną w 1819 r. ESCP (École Supérieure de Commerce de Paris). Wielka Brytania i Polska zostawały trochę w tyle za Francuzami i Amerykanami, ale nadrobiły to na początku XX wieku. „W 1902 r. rozpoczyna działalność London School of Economics, a w 1906 r. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie” – wskazywał Davies na EFNI. Zaznaczył, że warszawska uczelnia była odpowiedzią na możliwości, jakie otworzyły się wraz z procesem uprzemysłowienia Imperium Rosyjskiego, gdy „ze względu na swe położenie przy granicy z Cesarstwem Niemieckim Warszawa przekształciła się w dynamiczny hub przemysłowo-handlowy”, przygotowując zarazem kadry gospodarcze dla polskiej niepodległości po 1918 r.

Czy fragmentacja wiedzy i pogłębiające się różnicowanie dyscyplin zmieniają zasady, na jakich opiera się komunikacja nauki? A może to dzięki niej wciąż udaje się zachować pamięć o jedności? Kwestie te tylko pozornie wydają się abstrakcyjne. W czasach, gdy coraz więcej uczelni otwiera specjalne programy studiów w obszarze komunikacji nauki (SciCom), warto wiedzieć, czy o badaniach powinniśmy opowiadać w odrębny, specyficzny tylko dla danych dziedzin sposób, czy raczej szukać iunctim?

W procesie komunikacji nauki kluczowe znaczenie ma, jak się wydaje, transfer wiedzy wytwarzanej na uniwersytetach oraz innych placówkach badawczych w stronę środowisk, które na co dzień z nauką nie mają wiele do czynienia. Sam proces transferu jest oparty na tych samych zasadach, zmienia się jedynie merytoryczna treść przekazu.

Prof. Massimiano Bucchi, który jest jednym z największych autorytetów, gdy chodzi o komunikację nauki, odnotowuje w swych pracach wzrost zainteresowania naukowców informowaniem o dokonaniach zwłaszcza w okresie po pandemii COVID-19, gdy poczucie osamotnienia i oderwania od środowiska akademickiego było szczególnie dojmujące. Zasadniczo jednak proces ten rozpoczął się wcześniej. Być może jego początki wiążą się z opisywaną wyżej fragmentaryzacją wiedzy i różnicowaniem się dyscyplin. Zamiast dysput uniwersyteckich czy debat w ramach towarzystw naukowych badacze wybierają dziś także inne drogi informowania o swych dokonaniach, w tym te bardziej związane z popularyzacją wiedzy.

„Komunikacja nauki (SciCom) jest dziś wszechobecna” – pisze Bucchi w swej książce Komunikacja naukowa. Podstawy2. „Spotykamy się z nią na co dzień i wszędzie, w różnych postaciach i sytuacjach. Niektóre z nich są wyraźnie okreś-
lone i oznaczone jako dotyczące nauki (np. działy naukowe w gazetach, programy telewizyjne lub radiowe poświęcone nauce). Inne formy i sytuacje, choć nie są wyraźnie zdefiniowane (…). Komunikację nauki odnajdujemy w muzyce, filmie, literaturze, w rozmowach w kawiarni, w nazwach ulic i na znaczkach pocztowych, a także w bardziej oczywistych kontekstach, takich jak media naukowe, muzea nauki czy historii naturalnej czy też filmy dokumentalne”.

Bucchi, który jest zawodowo związany z Uniwersytetem Trydenckim, używa w odniesieniu do opisanych wyżej działań komunikacyjnych określenia „społeczna rozmowa o nauce”. Termin ten – jak zaznacza – „podkreśla bogactwo i różnorodność naszych spotkań z komunikacją naukową”.

Lipsk, drugie co do wielkości miasto wschodniej części Niemiec, szczycące się założonym w 1409 r. uniwersytetem, Kościołem św. Tomasza, w którym pracował jako organista Jan Sebastian Bach, międzynarodowymi targami i jarmarkami bożonarodzeniowymi, jest miejscem, gdzie w zaskakujący sposób splatają się dwa zarysowane w tym tekście wątki. Zniszczenia wywołane w centrum Lipska nalotami alianckimi w 1943 r. w połączeniu z polityką komunistycznych władz NRD sprawiły, że po dawnym Lipsku wielkiego przemysłu, małych i średnich przedsiębiorstw, handlu i giełdy nie pozostało wiele. O bogatej przeszłości gospodarczej świadczy nieproporcjonalnie wielki gmach dworca głównego. Na starym mieście głównym gospodarzem wydaje się być dziś uniwersytet, wśród którego najwybitniejszych patronów – zgodnie z narracją uczelni – godni pamięci są Johann Wolfgang Goethe, Gottfried Wilhelm Leibniz i Gotthold Ephraim Lessing. Wszyscy trzej są przedstawicielami pokolenia charakteryzującego się wszechstronnością typową dla czasów „jedności wiedzy”, o której mówił w swym wykładzie Davies.

Uniwersytet jest w Lipsku wszechobecny, a wraz z nim komunikacja nauki i wiedzy. Wyraża się to nie tylko dostępnością domeny eduroam.com w niemal każdym zakątku starego miasta, ale również tym, że większość muzeów Lipska, takich jak muzeum starożytności, etnologiczne, sztuki użytkowej, instrumentów muzycznych czy Muzeum Wagnera, to placówki wyrosłe z poszczególnych wydziałów uczelni, które dzięki nim realizują swe zadania związane z transferem wiedzy. W słynnej piwnicy Auerbacha, w której Goethe umieścił scenę z Fausta i gdzie do dziś wskazują miejsce, gdzie przesiadywał ojciec reformacji Martin Luter, tak samo jak w wysadzonym w powietrze przez komunistów i odbudowanym w 2009 r. Kościele św. Pawła, króluje pamięć o ponadpokoleniowej wspólnocie znanej jako „Universitas magistrarium et scholarium”. W przestrzeni wystawienniczej od niedawna można obejrzeć ekspozycję „Atena i jej córki”, która została zorganizowana w 120. rocznicę przyjęcia na uczelnię pierwszych kobiet. Wystawa pokazuje sylwetki związanych z uniwersytetem pisarek, malarek i naukowczyń. Wśród nich jest też 968. rektor Uniwersytetu Lipskiego, pierwsza kobieta w jego historii, prof. Beate Schücking. Wystawom towarzyszą działania komunikacyjne i edukacyjne. Specyficzna sytuacja, jaka powstała w największym mieście Saksonii w związku z wydarzeniami historycznymi – wśród których wymienić jeszcze należy największe pokojowe protesty lat 90., które doprowadziły do zburzenia muru berlińskiego, a dziś są osią ekspozycji plenerowej Forum Historii Współczesnej – przyczyniła się do tego, że komunikacja nauki prowadzona i opracowywana przez środowisko uniwersyteckie, które jest inicjatorem działań, zyskuje wyjątkowy rezonans ze względu na dominującą pozycję Universität Leipzig, drugiego najdłużej i nieprzerwanie działającego uniwersytetu w Niemczech. 

1 Wydanie polskie z 1998 r. zatytułowano Europa. Rozprawa historyka z historią, przekład Elżbieta Tabakowski, Kraków 1998, Wydawnictwo Znak.
2 Massimiano Bucchi, Brian Trench, Science Communication. The Basics, Routledge 2025.

 


MARIUSZ SIELSKI, rzecznik SGH