Od Budapesztu do BarcelONy. Jak odzyskać suwerenność w świecie cyfrowej nauki?
W świecie akademickim, gdzie tradycja spotyka się z nowoczesnością, rodzi się właśnie nowe podejście do oceniania i upowszechniania badań naukowych. Wracamy do korzeni. To, co zaczęło się w 2001 r. jako marzenie o darmowym dostępie do wiedzy, dziś ewoluuje w stronę walki o pełną autonomię informacyjną uniwersytetów. Zapraszamy w podróż od historycznych ulic Budapesztu, przez diamentowe szlaki publikowania, aż po słoneczną Barcelonę, gdzie wykuwa się nowa norma przejrzystości.
DUCH BUDAPESZTU: POCZĄTEK WIELKIEJ ZMIANY
Wszystko zaczęło się w grudniu 2001 r. – podczas spotkania w Budapeszcie zwołanego przez Open Society Institute. To właśnie tam narodziła się Budapest Open Access Initiative (BOAI) – inicjatywa, w której pojawiła się pierwsza spójna definicja otwartego dostępu. Sygnatariusze BOAI postawili sobie za cel, aby recenzowane artykuły naukowe we wszystkich dziedzinach stały się swobodnie dostępne w internecie dla każdego, kto ma do niego dostęp.
BOAI nie było tylko deklaracją techniczną. Było oświadczeniem o zasadach, strategii i zaangażowaniu całej globalnej społeczności naukowej. Uczestnicy spotkania zrozumieli, że w dobie internetu bariery cenowe w dostępie do wiedzy stają się nie tylko anachronizmem, ale wręcz przeszkodą w rozwoju medycyny, nauki i społeczeństwa. Ten moment zapoczątkował trwający już ponad dwie dekady ruch, który fundamentalnie zmienił krajobraz wydawniczy, kładąc podwaliny pod to, co dziś nazywamy otwartą nauką.
BLASK „DIAMENTU”: SPRAWIEDLIWSZA ALTERNATYWA
Ewolucja otwartego dostępu doprowadziła nas do momentu, w którym samo „otwarcie” tekstu przestało wystarczać. Tradycyjne modele otwartego dostępu, takie jak model „złoty”, często wiążą się z wysokimi opłatami za publikację (ang. article processing charges, APC), które przenoszą barierę finansową z czytelnika na autora. W odpowiedzi na to wyzwanie zyskała na znaczeniu koncepcja Diamond Open Access (diamentowy otwarty dostęp).
W modelu diamentowym całe czasopisma są dostępne bezpłatnie dla czytelników, a wydawcy nie pobierają żadnych opłat od autorów. Koszty wydawania takich pism są zazwyczaj pokrywane przez uniwersytety, towarzystwa naukowe lub instytucje badawcze – model ten jest niezwykle popularny w Polsce, gdzie wiele czasopism uczelnianych funkcjonuje właśnie w ten sposób. Dlaczego warto publikować w „diamencie”? Przede wszystkim dlatego, że sprzyja on sprawiedliwemu rozpowszechnianiu badań, niezależnie od zaplecza finansowego badacza. Pozwala autorom zachować pełną kontrolę nad własnością intelektualną, ponieważ proces publikacji nie jest napędzany zyskiem komercyjnym, lecz jakością akademicką. Takie inicjatywy, jak projekt DIAMAS czy Globalny Sojusz na rzecz Diamentowego Otwartego Dostępu (Global Diamond Open Access Alliance) pod egidą UNESCO, pokazują, że ten model to nie tylko idea, ale też realna, zrównoważona przyszłość.
KRYZYS „CZARNEJ SKRZYNKI”: DLACZEGO POTRZEBUJEMY BARCELONY?
Choć coraz więcej naszych prac jest dostępnych bezpłatnie, pojawił się nowy problem. Informacje o naszych badaniach – kogo cytujemy, kto finansuje nasze granty, jakie mamy afiliacje – zostały zamknięte wewnątrz prywatnych, komercyjnych infrastruktur. Takie bazy, jak Web of Science czy Scopus, gromadzą te metadane, ale poważnie ograniczają możliwość ich ponownego wykorzystania, oferując dostęp do nich jedynie tym instytucjom, które stać na bardzo drogie subskrypcje.
Doprowadziło to do sytuacji zwanej modelem „czarnej skrzynki”: podejmujemy strategiczne decyzje o karierach naukowych, alokacji środków i przyszłości uczelni na podstawie niejawnych danych i mechanizmów, których nie możemy w pełni zweryfikować ani zreprodukować. Co gorsza, systemy te często są stronnicze, faworyzując określone języki i regiony geograficzne kosztem innych.
Odpowiedzią na ten kryzys jest ogłoszona w 2024 r. Deklaracja barcelońska w sprawie otwartych informacji o badaniach (Barcelona Declaration on Open Research Information). Jej sygnatariusze uważają, że informacje o badaniach (metadane bibliograficzne, informacje o finansowaniu, oprogramowaniu czy współpracownikach) muszą stać się dobrem wspólnym. Zobowiązują się oni do czterech kluczowych działań:
1. uczynienia otwartości stanem domyślnym dla wykorzystywanych i wytwarzanych informacji;
2. współpracy z systemami wspierającymi otwartość, np. wymagania, by metadane z procesów publikacyjnych trafiały do otwartych infrastruktur;
3. wspierania trwałości otwartych infrastruktur, takich jak Crossref czy ORCID;
4. wspólnych działań na rzecz przyspieszenia transformacji.
PRZYKŁAD Z PÓŁNOCY: ODWAŻNY KROK UNIWERSYTETU W GRONINGEN
Jak te szczytne idee wyglądają w praktyce? Inspirującym przykładem jest Uniwersytet w Groningen (UG) w Holandii. Ta założona w 1614 r. uczelnia, z ponad 30-tysięczną społecznością studencką, postawiła na radykalną autonomię cyfrową. UG nie tylko podpisało deklarację barcelońską, ale uczyniło ją też fundamentem swojej strategii na lata 2024–2027.
Najbardziej spektakularnym ruchem Groningen jest decyzja o całkowitym wycofaniu się z subskrypcji Web of Science do 2027 r. na rzecz otwartych opcji. Już w 2026 r. uczelnia zaprzestała korzystania z takich narzędzi, jak InCites czy Altmetric Explorer. Zamiast polegać na gotowych produktach komercyjnych, uniwersytet rozwija własny system – FRIDa (FAIR Research Information Dashboard).
Celem FRIDa jest odzyskanie kontroli nad informacjami o własnych badaniach poprzez integrację danych z otwartych źródeł, takich jak OpenAlex czy Crossref. Groningen pokazuje, że zmiana jest możliwa, jeśli połączymy politykę z technologią i potrzebami społeczności akademickiej. Ich lekcja jest jasna: otwartość informacji to fundament odpowiedzialnej oceny badań, która wspiera, a nie zastępuje, ocenę ekspercką (ang. peer review).
CO TO OZNACZA DLA NAS W SGH?
Jako badacze SGH, najstarszej uczelni ekonomicznej w Polsce, odgrywamy szczególną rolę w kształtowaniu standardów przejrzystości w naukach społecznych. Otwarta nauka to dla nas nie tylko „odhaczanie” wymogów grantowych, ale też szansa na realny wpływ na otoczenie gospodarcze. Dzięki otwartym informacjom o badaniach:
zwiększamy widoczność naszych prac: otwarte metadane sprawiają, że nasze artykuły są łatwiejsze do znalezienia przez badaczy z całego świata;
chronimy naszą autonomię: nie pozwalamy, by o jakości naszych badań decydowały zamknięte algorytmy prywatnych firm;
wspieramy sprawiedliwość: model diamentowy, w którym wydajemy wiele naszych czasopism, pozwala naukowcom z mniej zamożnych regionów czy instytucji na publikowanie i czytanie bez barier finansowych.
Otwarta nauka, od Budapesztu po Barcelonę, to powrót do korzeni uniwersytetu jako wspólnoty poszukującej prawdy w sposób jawny i weryfikowalny. Przejście na otwarte informacje o badaniach wymaga czasu, współpracy i zaangażowania nas wszystkich – od władz uczelni, przez bibliotekarzy, aż po każdego badacza.
Zachęcamy Państwa do aktywnego włączenia się w ten proces. Wybierajmy czasopisma diamentowe, dbajmy o jakość naszych profili w otwartych bazach (jak ORCID) i wspólnie budujmy system, w którym ocena nauki przestanie być „czarną skrzynką”, a stanie się przejrzystym dialogiem o jakości i wpływie naszych badań na świat! Przyszłość nauki jest otwarta.
DR ANNA ANETTA JANOWSKA, zastępca dyrektora Centrum Wspierania i Otwierania Nauki